Dochodziła godzina piąta po południu. Piękne słońce,
ciepłe powietrze, było odpowiednią porą na spędzenie miło tego weekendu po za
miastem.
Siedząc na miejscu pasażera, Julia przyglądała się
migającym jej przed oczami drzewom. Przymknęła na chwilę powieki, próbując
zasnąć.
- Śpisz?- zapytał cicho Harry.
- Nie, nie- potrząsneła głową, i zwróciła się w jego kierunku,
odbarowując go ciepłym uśmiechem. – Jestem troszkę zmęczona, przepraszam.
-Nie, nie szkodzi. To ja przepraszam, pewnie wzbudziłem
cię, gdy już zasypiałaś.
- Akurat nie.
- Na miejscu będziemy dopiero za jakąś godzinę, także
zdrzemnij się, jeśli masz ochotę, mi to nie przeszkadza.
- Miło,że się troszczysz. Ale wolę tobie potowarzyszyć.
Obdarowali się wzajemnie uśmiechem.
Harry wolną ręką, włączył radio, następnie ustawił
jedną ze stacji.
- Pasuje?- zapytał.
- Może być- odparła, opierając się głową wygodnie o
zagłówek. Przymknęła po raz powieki. – Dziękuję, że mnie zaprosiłeś, chociaż na
chwilę wyrwę się z tego wszystkiego.
-Cała przyjemność po mojej stronie. Mam nadzieję, że
będziesz się tam dobrze czuć.
- Na pewno. - założyła kosmyk swoich kasztanowych włosów
za ucho, i dodała w myślach „Z tobą na pewno” .
- A teraz moi drodzy, na miejscu drugim naszej Top Hits
listy, wasi ulubieńcy z kawałkiem „What make u..”.
Po słowach skipera, rozbrzmiały pierwsze dźwięki utworu.
Harry spoglądając na Julię, która najwyraźniej oddała się
odpoczynkowi, nie wiele myśląc zmienił stację na inną.
-Ej, - mruknęła. – Przełącz z powrotem.
- Tak?- zapytał zaskoczony.
- Wiem, że to wasz utwór, Niall często go nucił.
- No dobrze- Harry bez zastanowienia przerzucił na
poprzednią stację.
- Everyone
else in the room can see it Everyone else but You- zanuciła cicho Julia,
chichocząc pod nosem- No co?
-Nic, nic- zaśmiał się, spoglądając na nią. – Ładnie
śpiewasz, wiesz?
-Dziękuję. Ma się ten super talent.
- Oj czy ja wiem, czy taki super?
- Że co proszę?- oburzyła się, i delikatnie uderzyła
Harrego w ramię.
- Ej- mruknął, głaszcząc się po ramieniu- W czasie jazdy,
kierowca jest nietykalny.
-Czyli jak wysiądziemy,to potem mogę cię lać? Aha, okej-
zaśmiała się.
-Nie do końca, ale – zatrzymał się, i kątem oka zerknął
na nią, uśmiechając się- Ale niech Ci będzie, niech stracę.
- Dobrze, a teraz pozwolisz, że się zdrzemnę, chyba, ze
chcesz dowieźć mnie w stanie, w którym potem nie chciałbyś spędzać ze mną
wieczoru?
Chłopak przytaknął kiwnięciem głowy i skupił się na
jeździe.
Julia oparła się o zagłówek. Przewróciła się na prawy bok
w stronę okna, po czym przymknęła powieki, i zasnęła.
-Jak tu pięknie, uwielbiam to miejsce- Julia zarzuciła
swoje walizki w kąt, po czym rozsiadła się wygodnie na kanapie.
- Mówiłem Ci, że to dobry pomysł tu przyjechać, ale nie
ty to musisz kręcić nosem.
- Oj no, bo wiesz.
-Nie, nie wiem.- chwycił torby, i przestawił je w mniej
kolidujące miejsce. – Wy kobiety jesteście strasznie dziwne- pokręcił głową.
-Oj po prostu, nie bywałe- zaśmiała się.
Julia chwyciła jedną z toreb, i wyciągnęła z niej
mniejszą torebkę z kosmetykami. Postawiła ją na komodzie, która znajdywała się
tuż obok wejścia do łazienki. Nachyliła się po raz kolejny do swojej walizki, i
wyciągnęła z niej masę kartek.
- Co to jest?
Książki? – Harry wyrwał Julii z dłoni stos papierów, i unosząc je ku
górze, nie dał tym samym dziewczynie ich sięgnąć.
-Notatki.
- Niall mnie ostrzegał, czekaj jak on to powiedział: Ma
to w sobie, że nie rozstaje się z notatkami, szczególnie gdy tyczy się to
angielskiego. – odparł cytując słowa przyjaciela. – A! I o przypomniało mi się
co mam z tym zrobić.
Trzymając w dłoniach stos notatek Julii, Harry bez
zastanowienia wrzucił je do jeszcze nie rozpalonego kominka.
- A i tak, tak, zaraz powiesz, że nie masz kopii.
-Coś ty zrobił? – oburzyła się, unosząc głos- To były
moje notatki!
- Tak, były. Tylko teraz mnie nie wciskaj kitu, że to był
jedyny egzemplarz, zakładam, że Niall i Estera udostępnią ci swoje bez żadnych
problemów. – dodał, dumnie siadając na kanapie.
-Może i tak, ale ej, tak się nie robi.
- A tak jak ty to się robi? Że przyjeżdża się na weekend
wypocząć i zabiera się jakieś szmaty?
- Oj no, bo ja, no wiesz- westchnęła głośno, zasiadając
obok niego na kanapie.
- Ciesz się każdym oddechem, każdym ćwierkiem ptaków,
każdym szumem, każdym zapachem, każdym kawałkiem tego miejsca, każdym dniem
tutaj. – dodał, stopniowo schodząc z tonu.
- Ah Styles- westchnęła po raz drugi. Oparła głowę o jego
ramię, i uśmiechała się delikatnie pod nosem.
Chłopak zaczerpnął powietrza. Przymknął powieki, i
zachłysnął się piękną wonią jej perfum.
-Dochodzi już dwudziesta. – odezwał się Harry,
przerywając milczenie.
- Może wiesz co, ja się trochę ogarnę, a ty tutaj- dodała
wstając z kanapy. – No wiesz.
- No wiem. – odparł, odprowadzając Julię wzrokiem.
-Najs piżamka- zaśmiał się przyglądając Julii, która
śmiało kroczyła w jego stronę, w czarno białej piżamie w pingwiny z słynnej
bajki ‘Madagaskar’.
- Co się tak śmiejesz?- burknęła Julia, układając swoje
ciuchy, na wolnym blacie na komodzie.
-Bo fajną masz piżamę- po raz kolejny się zaśmiał,
zbijając dziewczynę z tropu- Taka sexy.
-Ej, no moja wina, że te pingwiny są akurat tutaj-
dodała, wskazując klatkę piersiową. – Przestań! Nie miałam innej.
- Jak dla mnie, i nawet bez tego to ty możesz, no wiesz-
zachichotał, drapiąc się z tyłu głowy.
- Świnia z Ciebie,! Weź, zboczuch!- wyzwała go wulgarnie,
po czym oboje zaczęli się śmiać.
- Niall Cię nie ostrzegał przede mną? – zapytał, radośnie
poruszając brwiami.
-Tak się składa, że nie- burknęła, krzyżując dłonie na
piersiach. – Ja się z nim policzę.
-Oj tam, on nie jest nic temu winien, że jestem troszkę
świnią- nie mogąc się powstrzymać , zaśmiał się głośno.
Julia chwyciła jedną z wielu poduszek, które znajdywały
się na kanapie, i rzuciła Harrego, trafiając młodzieńca w brzuch.
Zarechotała radośnie z celnego rzutu.
- Ała- nie spodziewając się rewanżu, otrzymała cios w
okolice klatki. – Ja się z tobą policzę, ty ty – biegając za Harrym po całym
salonie, wymachiwała wskazującym palcem- Ty, Ty w berka ci się zachciało. No
dobra, sam tego chciałeś.
- I tak mnie nie złapiesz. –dodał, nie w porę żartując.
Harry nie
spodziewając się odwetu ze strony Julii, zwolnił tempo biegu. Odwracając się co
chwilę do tyłu, bacznie miał pod kontrolą odległość jaka dzieli ich dwoje. Nie
zauważając jednego z obuwia dziewczyny, które zapodziało się obok kanapy, potknął
się, i stracił przez moment równowagę.
-Mam Cię!- krzyknęła Julia, wpadając na Harrego.
Wbijający się w ścianę Harry, przyglądał się Julii, która
przywarła do jego ciała.
Spojrzała na niego nieśmiało. On uśmiechnął się do niej,
ukazując tym samym swoje urocze dołeczki.
Ich oddechy stały się coraz szybsze.
- I co, żartownisiu? - zachichotała, dysząc ciężko. – W
berka się zachciało dziecku pobawić.
- A no- odparł, próbując wyrównać oddech. – Ty nie byłaś
lepsza.
- A co? Sam zacząłeś zboczuchu.
- Tylko nie zboczuchu, możesz mówić na mnie..
-Oj proszę Cię, weź już nie wymyślaj- prychnęła,
spoglądając na zagłębiający się w myślach wyraz twarzy Harrego. – Yhhym-
odkrząknęła i dodała obniżając swój wzrok w dół- A i z łaski swojej, zabierz te
łapska.
-A co, przeszkadzają ci?
- No wiesz, tak jak by przeszkadzają mi łapska faceta
znajdujące się na prawie moich POŚLADKACH!- wykrzyczała ostatnie słowa- No jak
byś był łaskaw, zboczuchu.
- Już, dobrze.
Harry zabrał swoje dłonie z ciała dziewczyny,i wsunął je
do kieszeni.
-Co się tak gapisz?
- A co tak wulgarnie?
-A tak sobie. Więc?
- Nic, patrzę tylko tak na Ciebie, i…
- I co widzisz?
- Widzę, że masz piękne oczy.
Juli przechyliła głowę w bok, próbując ukryć lekki
rumieniec na jej policzkach.
- Coś powiedziałem nie tak?- zapytał, próbując spojrzeć
Julii w oczy. Uniósł jej podbródek do góry. – Jula?
- Tak? – zapytała nie pewnie.
- Wolisz popcorn czy snacki bekonowe?
Oboje się zaśmiali. A temperatura pomiędzy nimi
gwałtownie się ochłodziła.
- Ale pytasz o popcorn bekonowy czy snaki bekonowe?
-Oj, co się wydurniasz, przecież wiesz o co pytam.
-Mi to jest obojętne. Ważne by film był ciekawy.
- A towarzystwo?
- Jakoś ujdzie- wzruszyła ramionami, i z poważna miną
pozostawiła Harrego samego.
Odeszła kilka kroków, po czym odwróciła się w jego
stronę. Zaśmiała się, gdy ujrzała wątpliwy wyraz chłopaka.
-Chcesz coś do picia? – zapytała, stojąc przy blacie
kuchennym. – Ja mam ochotę na sok pomarańczowy, a ty?
- Też może być- zasiadając na kanapie z laptopem w
dłoniach, przyglądał się Julii.
- Wiesz co?- zarzuciła, sięgając wysokie szklanki z
górnej półki. – Wiesz co Niall napisał mi w esemesie przed wyjazdem? Bym na
ciebie uważała- dodała rozlewając sok do szkła. – Nie wiesz co miał na myśli?
- Niall bywa czasem za bardzo troskliwy. – odparł wstając
z kanapy. Zasiadł na jednym z wysokich krzeseł przy aneksie, i obdarował Julię
swoim uśmiechem.
- Może nie powinnam ci tego mówić - Julia ustawiła
szklanki na blacie, i zasiadła naprzeciw Harrego. Ułożyła splecione dłonie na
aneksie, i spoglądała na chłopaka. – Głupio zrobiłam.
- Nie szkodzi, w sumie Niall miał rację.
- W jakim sensie?
- Troski o Ciebie. – dodał trochę zmieszany. Chwycił gwałtownie
szklankę, i zaczerpnął spory łyk.
- Papla ze mnie cholerna.
- Czasem to i dobrze, że papla. – uśmiechnął się, a ona
odwzajemniała mu się tym samym.
- Oj bo Niall irytujący jest czasem z tą jego troską-
uniosła się w tonie. – Ale i tak go uwielbiam- po czym dodała spokojnym głosem.
– Ty też jesteś fajny.
- Oh dzięki. – zaśmiał się, ukazując tym sposobem
ponownie swoje dwa dołeczki na policzkach – Miło to słyszeć od takiej
dziewczyny jak ty.
-Jakiej?
-Takiej zwyczajnej.
- Ah Styles, przestań, przecież nie raz słyszałeś takie
rzeczy- odparła pesząc się.
- Tyle, że każdy lubi mnie za to jaką jestem wykreowaną
postacią, a nie kimś z kim teraz ty na przykład sączysz soczek pomarańczowy.
- Nie może być tak źle. Nie każdy taki jest. Po za tym,
naprawdę fajny z ciebie chłopak.
- A z ciebie dziewczyna.
Niezręczna cisza, jaka pomiędzy nimi się wywiązała,
stawała się odbijać echem o ściany.
- Przeprasza- mruknęła Julia. Zerwała się z krzesełka, i
wyciągnęła telefon z kieszeni- No nie, tylko nie on- dodała pogardliwie, po
czym odeszła kilka kroków, i odebrała połączenie.
- Cześć Julia- w słuchawce rozszedł się cichy, i
nieśmiały głos Oliviera.
-Czego chcesz?- odburknęła.
Chodząc po pokoju, wsłuchiwała się w słowa jakie chłopak
kierował do niej.
- Wiesz, Olivier, ta sytuacja, ta rozmowa teraz- bawiąc
się jasno beżową firanką, zawieszoną nad oknem, Julia błądząc w słowach,
próbowała wydusić z ust pełne sensu zdanie- Posłuchaj, Olivier, to co się
zdarzyło, przeżyłam fajną przygodę, krótką, ale fajną. Miły z ciebie chłopak.
- Ale przez
plotki, nie chcesz mnie więcej widzieć, nie chcesz mnie poznać, bo uważasz mnie
za flirciarza- wydusił z siebie, po przez błądzący w jego głosie szloch.
-Nie, to nie prawda- uniosła się w słowach. Machnowszy
ręką, o mało co nie zrzuciła doniczki, która stała na parapecie przy oknie. –
Porozmawiamy później, dobrze? Jestem teraz po za Londynem.
-Z Harrym?
-Skąd wiesz? – zapytała oburzona.
- Wszyscy wiedzą, to znaczy Estera mi powiedziała.
-Aha, przepraszam Cię, ale
-Nie możesz gadać, tak, tak- odparł bez entuzjazmu- To na
razie.
Rozłączył się nim Julia zdarzyła powiedzieć słowo.
Dziewczyna odwróciła się w stronę Harrego. Ściskając w
dłoniach telefon, nie wydusiła z siebie żadnego słowa. Oparła głowę o ścianę, i
cicho westchnęła.
- I to się nazywa przyjaciółka- burknęła Julia.
-Coś się stało?- zapytał Harry, próbując udawać, że nie
słyszał ani słowa z rozmowy, którą przeprowadziła Julia.
- Estera. Wredna małpa- oburzona ruszyła w stronę
chłopaka, i zasiadła obok na kanapie. – Powiedziała mu chyba wszystko.
- Ale co?
- Skoro tak go polubiła, niech sama z nim tańcuje,
pajacuje, i niech sama mu się daje- próbując powstrzymać łzy, zacisnęła mocno
zęby. – Jak mogła?
Harry z braku słów, objął Julię ramieniem.
Dziewczyna oparła głowę o tors chłopaka, i przegryzając
dolną wargę, patrzyła przed siebie.
W milczeniu przesiedzieli kilka minut.
Czuły dotyk dłoni, którym Harrym obdarzył jej ramię,
sprawiał że przez całe jej ciało przechodziły dreszcze, a uśmiech nie schodził
z twarzy. Czuła, że mogła by trwać w tej chwili wiecznie.
-Harry?- szepnęła, zagłuszając tą idealną ciszę.
- Tak?- zapytał, delikatnie głaszcząc jej ramię.
- Dziękuję, że jesteś.
-Ależ nie ma za co, mała- dodał, uśmiechając się do niej
ciepło. – A tak po za tym, te twoje pingwiny są słodkie.
-Harry, ty świnio- zerwała się na nogi, i stanęła przed
nim- Gdzie się gapisz zboczeńcu!
-Uprzedzałem- zaśmiał się chytrze.
Uniósł brwi do góry, i poklepał miejsce obok siebie.
-Co jak co, ale koło zboczeńca nie usiądę- skrzyżowała
dłonie na piersi, i uparcie stawiała przy swoim.
-Może się czegoś napijesz? Z poprzedniej imprezy coś
jeszcze zostało –Harry wstał z kanapy, i podążył do kuchni. Schylił się na sam
dół, i wyciągnął z szafki, jedną szklaną butelkę – Mamy to- postawił butelkę na
blacie i zapytał spoglądając na napój stojący na szafce kuchennej- Może whisky
z colą?
- Z chęcią, Masę. Dużo. Tyle ile dam radę!
Zaśmiali się oboje.
Julia zasiadła na wysokim krześle przy aneksie, i uważnie
przyglądała się wyczynom barmańskim Harrego.
-Chyba coś ci nie wychodzi mój drogi- zachichotała,
patrząc jak Harry próbował w sposób wyczynowy podrzucić butelkę szkła do góry-
Proszę Cię,lepiej odłóż to.- Julia zachichotała, zasłaniając usta dłonią.
- W sumie, to chyba nie zbyt dobry pomysł- pokręcił głową,
po czym rozlał nie wielką ilość whisky na dnie szklanek, i dolał napoju. –
Proszę.
-Dziękuję- odparła Julia, chwytając szklankę z drinkiem z
rąk Harrego. – Mieliśmy coś obejrzeć, chyba nic z tego nie wyjdzie.
-Chyba niestety nie, dochodzi już północ.
- Innym razem.
- Innym razem – powtórzył, po czym sięgając po whisky,
zwrócił się do Julli- Jeszcze jeden?
- Tak- odpowiedziała pewnie, przesuwając pustą szklankę
po blacie w stronę chłopaka.
Harry starannie przyrządził im kolejnego, i następnego drinka. Kolejna godzina minęła.
Rozluźnieni i rozbawieni, leżeli obok siebie na łóżku, spoglądając w sufit.
- Przestań- kokieteryjnie Julia puknęła Harrego w brzuch-
Wiesz, że jak zacznę się śmiać, to nie ma końca, oj nie rozbawiaj mnie tak,
Harry.
- Oj Jula- zaćwierkał, zdrabniając czule jej imię w
języku polskim.
- Kto Cię tego nauczył?
- Niall- odparł bez ogródek. – Ładne masz imię.
-Dziękuję- na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec,
i przymknęła powieki.
Z chwilą, Julia czuła coraz intensywniejszy zapach perfum
Harrego. Z momentem czuła, jego oddech na swoim torsie. Wzięła głęboki wdech,
zachłystując się jego zapachem. Uniosła swoje powieki do góry, spoglądając w
zielone tęczówki chłopaka.
- Piękne masz oczy, bardzo piękne.
-Dziękuję. – uśmiechnął się, ukazując Julii po raz
kolejny tego dnia, swoje dołeczki na policzkach.
- A te dołeczki, są takie- przerwała i subtelnie opuszkami
palców, dotknęła jego twarzy. Ułożyła dłoń na jego policzku, i lekko pogładziła-
Są śliczne, gdy się uśmiechasz. Uwielbiam je.
- Też je lubię.
- Harry?- osunęła dłoń, kładąc ją na piersiach.
- Tak?
- Harry, ta rozmowa, ten telefon. - nim dobrze zaczęła,
Harry przerwał jej w pół zdania.
- Tak, wiem to był Olivier. Słyszałem, te plotki. Nie
przejmuj się tym, ja co dzień słyszę coś zmyślonego na swój temat.
- Staram się nie. I chyba mi to zaczyna wychodzić. –
podniosła się do pozycji siedzącej.
- Cieszę się.
Harry przysiadł
obok Julii, i splutł dłonie.
-Czy mógłbyś- nim dokończyła, Harry zrobił to, o co
dziewczyna nie zdążyła go nawet poprosić.
Rozplutł dłonie, i przysunął się bliżej Julii. Objął ją
swoim ramieniem, i pozwolił jej drobnemu ciału wtulić się w jego tors. Czule
obejmując jej ciało, ucałował ją w czubek głowy nim jej powieki przymknęły się.
______________________________
Inspiracja Ed Sheeran- DRUNK.
I tak wiem, nikt tego nie czyta, no nic, przeboleję to, bo tak na prawdę, i tak piszę to dla siebie.
Dziękuję. End.