Aaa i mam pytanie, i prośbę, jeśli ktoś z was chce być informowany o nowych, niech napisze mi swój nr gg w komentarzu, będzie mi łatwiej wysyłać do was wiadomość, a jeśli nie, to proszę o tt. :)
Tak więc, miłego, mam nadzieję, czytania! Enjoy! xx
________
Sobotni poranek był pogodny. Słońce świeciło nad
Londynem, a urocze ptaki ćwierkały siedząc na gałęziach drzew, skąd obserwowały
świat.
Julia energicznie wbiegła do kuchni. Chwyciła ostatni
kubek z jogurtem waniliowym, łyżeczkę z szuflady i udała się do salonu by
zasiąść na kanapie.
Przerzucając kanały, usłyszała dźwięk przychodzącego
smsa. Wyjęła telefon z kieszeni i dość szybko odblokowała klawiaturę gdy
ujrzała na wyświetlaczu napis: Harry ten Styles.
Przeczytała pod nosem treść wiadomości, i uśmiechając się
do siebie., mimochodem założyła kosmyk włosów za ucho.
Odpisując na wiadomość, nie zwróciła uwagi, że nie jest
sama. Stojąca tuż za nią Lauren, cicho przyglądała się radosnej Julii.
-Yhym- Odkrząknęła.
Bez reakcji ze strony Julii, poklepała ją lekko po
ramieniu. Na zaskakujący dotyk, Julia podskoczyła do góry.
-Zgłupłaś?- burknęła, gdy ujrzała chichoczącą Lauren,
która stała tuż nad nią.
-Byłaś tak zaobserwowana, albo lepiej zahipnotyzowana
pisaniem smsa, że nic nie słyszałaś. Okradli by cię, a nawet wynieśli tą kanapę
włącznie z tobą, i też byś nie zauważyła. – zachichotała po raz kolejny tego ranka.
-Bardzo zabawne-wytkała wulgarnie język, po czym wysłała
wiadomość i odłożyła spokojnie telefon na stolik.
-Z kim tak namiętnie piszesz?- Lauren zasiadła wygodnie
na kanapie obok. Skrzyżowała dłonie na piersi i obserwowała Julię.
- Z nikim- odburknęła.
Julia gwałtownie chwyciła pilot, który leżał tuż obok jej
nogi. Nerwowo przerzucając kanały, nie zatrzymywała się na żadnym nie dłużej
niż pół sekundy.
-Tak rozpromieniałaś. Oj, mów.
-Nikt szczególny. Zwykły flirciarz, i jak wszyscy mówią i
wiedzą, który może mieć każdą.
-Czyli nie traktujesz go poważnie?
-Nie wiem, chyba nie- umilkła. Burknęła coś pod nosem, po
czym przycisnęła guzik na pilocie, i wyłączyła telewizor.
Julia zarzuciła nogi na kanapę. Skuliła je mocno, i
ułożyła wygodnie brodę na kolanach.
-Skoro flirciarz, nie ma co brać nic na poważnie, no
chyba, że nie jest do końca taki jakim go malują.
- Masz rację.
-Ale w której kwestii?
-Chyba obu.
-Twoje słowa mnie nie przekonują- Lauren wstała z kanapy
i zasiadła obok Julii. Wysunęła dłoń i pogładziła delikatnie jej włosy. –Skarbie,
nie daj się tylko zranić.
-Nie dam . –odparła po czym dodała nie pewnym
głosem-Chyba się nie dam.
-A jak sylwester? Dość późno wróciłaś, dobrze się
bawiłaś?
-Dobrze, było zabawnie, dużo ludzi, alkoholu. A wszystko
zaczęło się tak niewinnie, że Estera źle odczytała smsa od Nialla, który
napisał, że mamy zjawić się o 7, a nie o 9.
- Oj tam- nagle rozległ się głos Estery po salonie.
Dziewczyna stojąc w progu, trzymała na rękach żółte plastikowe opakowanie.
-Jak ty weszłaś?- zapytała zaciekawiona. Wstała z kanapy,
i podążyła w kierunku przyjaciółki.
- A może tak dzień dobry, miło Cię widzieć. Cieszę się,
że jesteś i jestem z ciebie dumna że tak wcześnie wstałaś?- zapytała.
- Cześć, miło Cię widzieć, Cieszę się, że jesteś-
odparła, po czym dodała chwytając od niej plastikowy pojemniczek- A to ostatnie
to mogłaś sobie darować- rzuciła, wymijając ją, i zmierzając do kuchni.- Lauren
choć tu.
- Już idę- okrzyknęła, po czym podniosła się z kanapy, i
udała się do kuchni.
- Co tam jest?- zapytała Julia, przyglądając się postawionemu
przez nią pojemnikowi.
-Ciasto od mojej mamy, Czekoladowiec- odpowiedziała
Estera- Gdzie masz talerze?
-Tam- wskazała lewą dłonią, na szafkę tuż obok lodówki. –
Kawę?- zapytała odwracając się przodem do towarzystwa.
-Tak- Estera chwyciła trzy talerzyki, i rozłożyła je na
stoliku.
-Ja również, muszę postawić się na nogi kofeiną – dodała Lauren
zasiadając na jednym krzesełku tuż naprzeciw towarzyszącej jej Esery. – No to
siadaj, opowiadaj mi dalej.
-Bo póki co to wspomniałaś tylko o tym, że pomyliłam
godziny- dziewczyna warknęła, i wytknęła język przyjaciółce.
- A więc- rozpoczęła Julia.
Rozstawiła trzy filiżanki gorącej kawy na stole. Przekroiła
ciasto, i odłożyła nóż na bok. Zasiadła na krześle tuż obok przyjaciółki,
chwyciła swoją filiżankę, i zakosztowała kawy.
- Jak już dotarłyśmy na miejsce, impreza zupełnie była
rozkręcona. W około kręciła się masa ludzi.
- Nie ważne, że nikogo nie znałyśmy, prócz Zayana, Nialla
i tego tam Harrego. –wtrąciła się Estera. –Ale poznałyśmy- dodała, znacząco się
uśmiechając i lekko unosząc brwi do góry.
- Gdy już w końcu dorwałam Nialla, przedstawił nas kilku
osobom, i jakoś to poszło. Była masa alkoholu, co powodowało, że nie jeden się
miotał, i nie jedna. Estera gdy się dorwała do baru, to odejść nie chciała, nie
wiem czy na nią działał tak ten barman, czy ten alkohol, albo cholera wiec co
innego.- zaśmiała się.
- Oj tak- machnęła ręką- Lepiej powiedź, z kim ty wieczór
spędziłaś- znów uniosła brwi, i lekko się uśmiechała.
- Oj tam. Nie ma o czym mówić.
-Jest, jest- naciskała.
Lauren spojrzała zaciekawiona na obie dziewczyny,
przenosząc wzrok to z jednej to na drugą.
-No z chęcią się dowiem, co tam się działo.
- Powiedź z kim spędziłaś całą noc! Albo to, że po kilku
drinkach nie odstępowałaś go na krok.
-Nikt taki-wzruszyła ramionami i oparła się łokciami o
stół, podpierając się brodą.
- Harry?
-Pfff, Harry? - prychnęła Estera- No co ty, - pokręciła
przecząco głową. – On zabawiał inne.
-Nie prawda- zaprzeczyła Julia, podnosząc głos.
- Nie ważne. Opowiedz mi o tym no, jak on miał na imię?
- Olivier. Nic szczególnego- wzruszyła po raz ramionami,
wspominając o chłopaków bez entuazjazmu. – Przystojny brunet, o niebieskich
oczach., czarujący uśmiech, zabawny, niby na pierwszy rzut oka ideał.
-Wzięłaś od niego numer?- wtrąciła się Estera.
-Nie. – odparła twardo, po czym założyła nerwowo kosmyk
włosów za ucho- Niby ideał, ale nie sądziłam, że z niego taki palant.
- Jaki palant? Co ty gadasz, miły gościu- wtrąciła się
ponownie Estera, przerywając dziewczynie w pół zdania.
- Proszę Cię- dodała z politowaniem- Olivier, zwany
inaczej podrywaczem, wydawał się naprawdę miły, lecz w pewnym momencie coś
zaczęło się wymykać z pod kontroli.
- Coś, znaczy?- dociekała zdziwiona Estera.
Spojrzała z niepokojem na przyjaciółkę. Julia jedynie
westchnęła.
- Znaczy?- powtórzyła.
- Po prostu kobieciarz, babiarz, i co jeszcze chcesz
usłyszeć? – wybuchnęła, wstając od stołu. – Nie, nie przespałam się z nimi, jak
teraz myślicie- nerwowo krążyła z jednego końca na drugi, trzymając skrzyżowane
ręce na piersi- Nie, nie wykorzystał mnie w taki sposób,w jaki myślicie. Nie,
nie wsypał mi nic. Nie, nie skrzywdził mnie. I jeszcze raz powiem, Nie, Nie Nie
Nie. I Nie.
- Dobrze, dobrze, nie musisz się tak unosić- odparła
Estera. Chwyciła swoją filiżankę, i zanurzyła w niej swoje blade usta.
- Nie było by w tym nic złego, ale fakt jest taki, że on
-Rozpowiada plotki, że się przespaliście czy tam
jesteście razem czy co tam jeszcze- dodała Estera.
Lauren spojrzała na nią znacząco.
- Oj przepraszam.
-No właśnie. – westchnęła i zasiadła ponownie na krześle,
a dźwięk przychodzącego sms, na chwilę wyrwał ją z konwersacji, która dalej się
toczyła. Uśmiechnęła się pod nosem,
odczytując wiadomość:
„Pamiętasz wczorajsze? Bo ja pamiętam, doskonale
wszystko. To o której? Harry”
-Oj tak po za tym było naprawdę fajnie. – podsumowując
na koniec, odpisywała na wiadomość.
-Mógłbyś być bardziej tomny, a nie tam ślesz jakieś sresy
esemesy.- burknął Zayn, trącając nogi Harrego oparte o stolik w salonie.
Wyminął przyjaciela, i zasiadł obok niego na czarnej skórzanej kanapie.
-Czep się- odburknął Harry, zakładając nogi ponownie na
stół.
- Jak po wczorajszym, męczy kac?- rozległ się donośny, rozbawiony
głos Nialla.
-Ciszej człowieku, ciszej- odparł Zayn, trzymając się za
głowę- Ciszej.
- Widzę, że Zayn dochodzi jeszcze do siebie- zmierzył
przyjaciela, zasiadając obok na kanapie. Wyciągnął telefon z kieszeni, i zaczął
przeglądać skrzynkę odbiorczą – A ty Harry, widzę, że wczoraj ostro nie dałeś w
palnik?
-Jak nie- wtrącił
się oburzony Zayn. Rozsiadł się wygodnie. Obniżając swoje ciało niżej, zarzucił
prawą nogę na lewą, siedząc w rozkroku. – Co chwila trzymał w ręku jakiegoś
drinka, sącząc go co róż przy innej damie.
-Same się kleiły, nie moja wina, taki urok- uniósł głowę
do góry, i poruszył brwiami.
-Ta, ta. A to jak potem musiałem wysłuchiwać tego, jak to
ona tańczy z innym , jak to on stawia jej kolejnego drinka, jak to on obejmuje
ją tańcząc, jak to razem opuścili imprezę? To się też zalicza do tego twojego
„uroku”- zaśmiał się, robiąc cudzysłów w powietrzu.
- Spadaj- zamachnął się i uderzył przyjaciela w brzuch.
- No co?- wzruszył ramionami- Mam rozumieć, że się nie
zalicza?
-Oj zamknij się Malik. – warknął Harry.
- Przecież mówię prawdę, co mnie lejesz. Gdybyś nie
zwlekał z niczym tak długo, ale nie Styles musi zrobić podchody, popatrzeć,
poflirtować, pobawić się, znudzić, a potem kopnąć laske w dupę.
- Tu to już przegiąłeś- wtrącił się Niall, biorąc w
obronę przyjaciela- Harry nie z każdą tak postępuje. Może ma swoje jakieś tam,
no nie wiem zwyczaje, o ile mogę to tak nazwać. Taki jest.
- A ty co go tak nagle bronisz?
- Po prostu, nie ważne- machnął ręką, i powrócił do
poprzedniej czynności.
- Ona jest po prostu inna niż wszystkie- Harry ściągnął
nogi ze stolika, usiadł wygodnie, opierając się o kanapę. Uniósł głowę do góry,
i wpatrując się w sufit bez wytchnienia kontynuowała monolog. – Jest urocza, a
gdy się śmieje wszyscy wokoło się śmieją. A ta radość w jej oczach. Gdy tylko
się trochę zawstydzi, jej policzki się rumienią. Ona ma w sobie mnóstwo energii,
którą skrywa w sobie. Jest taka cicha, spokojna, czasem szalona, a zarazem
tajemnicza. A gdy się denerwuje, zakłada kosmyk włosów do tyłu, albo przegryza
dolną wargę.
- A dzień po imprezie, uwielbia wypić kubek gorącej kawy,
który stawia ją na nogi- dodał od siebie. – Bracie, żeś wpadł. – zaśmiał się
Niall, poklikując na klawiaturze swojego blackberry.
- Ty ją człowieku śledzisz, czy jaki grzyb?- potrząsnął
głową ze zdziwienia. Wstał z kanapy, i podążył
w kierunku aneksu kuchennego- Chcecie coś do picia?
-Nie, dzięki.
-A ty Harry? – zapytał Zayn, sięgając jedną z wysokich
szklanek, zrobionych z jasnego szkła.
- Nie, dzięki również.- chłopak zerwał się z kanapy-
Muszę się ogarnąć, spakować, i z resztą- machnął ręką, i zniknął za drzwiami
swojej sypialni.
- A ten co?
-Nie wiem- odparł Niall, wzruszając ramionami.