środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 2 'Chlust, plusk'

Rozdział był rozbity na dwie części, ale uznałam, że nie będę was zanudzać, i dodam wam w całości całą tą "sytuację" gdzie wybiera się Julia. Tak więc, zapraszam, nie będę was już zatrzymywać. Nie uznaję tego za coś genialnego, bo to jest nudne, ale obiecuję odkuję się w następnych rozdziałach. :) Z resztą, słynę z zanudzania na początku, i przedłużania akcji z innego opowiadania, moje wierne czytelniczki potwierdzą. :) Tak więc, "miłego" czytania, mam nadzieję. :)))



_________________________________________

  Wzięła głęboki wdech i wydech– Nikt nie popsuje mi tego wieczoru. – wymruczała pod nosem. 
- Bądź gotowa za 15 minut. – zwrócił się ciepłym głosem Brandon do siostry – I pamiętaj o aparacie. Czekam na dole.
-Dobrze- odkrzyknęła. Sięgnęła swoje szare jeansy,wsunęła na swoje ciało, po czym wysuszyła włosy. Odkładając suszarkę na wieszak, nie chcący zrzuciła z umywalki buteleczkę perfum, która upadła na dywanik,nie uszkadzając nic w około . – Damnit. – syknęła. Podniosła flakonik i odstawiła na wyższą półkę. Dodała swojej twarzy świeżości w makijażu, po czym opuściła szybki krokiem łazienkę, zmierzając w kierunku pokoju. – Muszę się pospieszyć. – Chwyciła w biegu swoją musztardową torebkę, telefon ze stolika,oraz w locie złapała swój sweterek koloru kawowego. Zbiegła po schodach niczym torpeda – Już jestem. - wydusiła, nie mogą złapać oddechu.
-To dobrze.
-Wow, ale pięknie wyglądasz- zabrakło jej dech w piersi na widok narzeczonej Brandona, Lauren.
-Dziękuję skarbie – podziękowała i ucałowała na przywitanie dziewczynę- Ty jesteś prześliczna.
-No się wie?- zachichotały równocześnie, obejmując się przy tym przyjacielsko.
-Dobrze, dość komplementów, czas na nas. Impreza urodzinowa twojej kuzynki czeka- wtrącił się Brandon.
-No właśnie. – odparła Lauren. Brandon chwycił swoje kluczyki do samochodu z półki tuż przy lustrze, i wszyscy wspólnie opuścili mieszkanie.
- Chłodny wieczór dziś- Julia przerwała milczenie w samochodzie.
- Oj dziś tak. – odparła Lauren, kiwając głową na znak-Mogłaś wziąć coś jeszcze, nie tylko sweterek. – mówiła dalej, i kontem oka lekko spoglądała na Julię, która siedziała na tylnym siedzeniu samochodu.
-No, ale ej a skąd jak mogłam wiedzieć, że tak zimno-burknęła znacząco.
- O już jesteśmy na miejscu- uśmiechnęła się do siebie Lauren. Po czym zaparkowali samochód na jednym z wolnych miejsc na parkingu tuż przed wejściem, i wszyscy z zaproszeniami w dłoniach podążali w stronę lokalu.
- Mam nadzieję, że nie spędzisz po raz kolejny całej imprezy stojąc z boku? –zapytał znacząco Brandon.
- Nie- odburknęła Julia, krzyżując dłonie.
- Witaj Megan- Lauren ucałowała swoją przyjaciółkę, a zarazem kuzynkę. Uściskały się serdecznie.
-Witajcie. –odparła, witając się również z Brandonem- Lauren cudnie wyglądasz- ucałowała przyjaciółkę, po czym odwróciła się i zaczęła krzyczeć na głos z pełną dumą – Uwaga, czas zacząć imprezę –Megan Była dość niską, ciemną blondynką. O kruchej budowie ciała, ale o potężnym głosie. Po czym dodała –Zaprosiłam Simona.
 - Zaraz, mówisz o tym Simonie? – Lauren pokręciła głową ze zdziwieniem. - Simon, Simon, noto cudownie. – pełna entuzjazmu popędziła wraz z Lauren w stronę małej sceny.
–Bawicie się kochani dobrze- wykrzyczała do mikrofonu – Czas zacząć moje słodkie osiemnaste urodziny.
- Miłej zabawy siostra- zdążył krzyknąć Brandon w stronę Julii, póki Lauren nie porwała go do tańca.
- Ta, jasne- burknęła. Odwróciła się na pięcie, i skierowała w kierunku wolnego stolika. –Wow- zaparło jej dech w piersi, gdy tylko ujrzała całą dekorację oraz baner. Cała sala była przystrojona szarym materiałem, który swobodnie opadał do podłogi, a delikatnie w niektórych momentach brązowy materiał dodawał życia pomieszczeniu. Na ścianie tuż przy scenie, wisiały zdjęcia z całego dzieciństwa Megan. W około przewieszone były balony. Przez całą salę, z jednego końca na drugi przewieszone były serpentyny w różnych kolorach, a po środku wisiał w kształcie kuli, duży brylantowy żyrandol– Muszę zrobić zdjęcie- wyciągnęła swój telefon, stanęła tuż przy wejściu głównym, by ująć całe pomieszczenie, i zrobiła zdjęcie. Usiadła na jednym z krzesełek przy stoliku– Teraz tylko twitter,- mruknęła, po czym uśmiechnęła się do siebie.Natychmiast posmutniała gdy dostrzegła,że wszyscy w koło niej wyśmienicie się bawią i szaleją na parkiecie. Z grymasem spoglądała na wszystkich.

   Zbliżała się godzina dziesiąta. Przyjęcie zostało urozmaicone krótkim przemówieniem jubilatki, która w swoim wystąpieniu podziękowała wszystkim za współpracę, rodzinie i przyjaciołom za wsparcie, oraz wszystkim, którzy ciężko nawet po nocach pracowali nad przygotowaniami. Nie obyło się bez wzruszeń, toastu oraz śpiewania sto lat. Zaraz po wystąpieniu tuż obok rozpoczęła się kolejna cześć imprezy, na którym nie brakowało towarzystwa.
-Megan jestem z ciebie dumna. – uściskała mocno przyjaciółkę Lauren, nie dając jej możliwości wzięcia oddechu.- Ty to potrafisz zrobić imprezę.
 - To było mega- podekscytowany Brandon uściskał dziewczynę mocno. – Wszystkiego Najlepszego jeszcze raz.
- Dziękuję. – ucałowała każdego po kolei.
- Najlepszego- powtórzyła po raz kolejny Lauren, po czym zwróciła się do dziewczyny, chwyciła jej dłoń - Julia skarbie, chciałabym byś kogoś poznała, to jest Megan – zwróciła się pełna entuzjazmu.
- Witaj. Lauren nie mówiłaś, że masz tak piękną szwagierkę. – żartobliwie rozpoczęła rozmowę Megan. - Nie chcesz spróbować sił w x-Factor?- zapytała wprost Lauren.
- Nie, jakoś nie.- odparła, a jej słowa brzmiały jak by było jej to obojętne. Nerwowo zaczęła przegryzać wargi. Zawsze tak robiła, gdy się denerwowała, albo gdy czuła się speszona.
- Lauren wiele mówiła mi o tobie. Zachwycała się twoim głosem. – odparł, po czym zadała kolejne pytanie, nie chciała brnąć w temat, po którym widziała, że dziewczyna nie chciała rozmawiać.- College obecnie, co?
-Tak. Nie jest łatwo, choć może to nie jest mój szczyt marzeń, ale uwielbiam filologię Angielską- gdy wspominała tylko o studiach jej twarz aż rozkwitała. Mogła by mówić o nich całymi godzinami, z jednego powodu -jest zakochana w języku angielskim, a pragnienie chłonięcia jest u niej silniejsze niż głód. Monolog tak wykończył dziewczynę, że opuściła towarzystwo by chwycić trochę świeżego powietrza. Wyszła przed lokal, tylko w swoim cieniutki sweterku. Temperatura na zewnątrz nie była wysoka, czuła, że dostaje gęsiej skórki na ciele. Skrzyżowała dłonie, i zaczęła mocno trzeć wewnętrznymi dłońmi o ramiona. Wzięła głęboki w dech, i poczuła te niesamowite powietrze,które tak uwielbiała, świeże tuż przed deszczowe powietrze. Po raz kolejny wchłonęła atmosferę. Zamknęła oczy, i nagle poczuła czyjąś dłoń na ramieniu.
-Tu jesteś marzycielko- z uśmiechem Lauren wybrnęła Julięz wypłynięcia w marzenia- Jak się bawisz?
-Dobrze- mruknęła bez przekonania w głosie. Odwzajemniła uśmiech dziewczynie, po czym zapytała- A ty?
-Świetnie. Pomimo tego, że Brandon jest beznadziejnym tancerzem, bawię się świetnie- zachichotały równocześnie.
-Tu się moje damy skryły- wyłonił się z za drzwi Brandon.Jego czoło się świeciło, a koszulka była lekko mokra od potu. Objął dłońmi swoją ukochaną od tyłu, i lekko musnął ją nosem po szyi. –Jak impreza?
- Dobrze- odparła Julia- A ty widzę, że bawisz się świetnie. – dodała spoglądając na nich oboje. – Wyglądacie pięknie.
-Mam nadzieję, że fajnie się bawicie- wpadła szybko Megan, robiąc przy swoim wejściu wiatr.
-Oczywiście- przytaknęła Lauren.
Po krótkiej rozmowie, Julia uśmiechem pożegnała grupkę towarzyszących jej osób i podążyła w stronę wejścia, a następnie skierowała się do stolika z napojami. Po staniu w dwu osobowej kolejne, w końcu dotarła do baru. Zamówiła Sex on the Beach, oparła łokieć o blat, i czekała, aż barman poda jej drinka. Założyła za ucho kosmyk swoich włosów, i przyglądała się jak wszyscy w koło niej świetnie się bawią. Jedynie ona, nagle poczuła jakąś pustkę, poczuła się smutna. Zamyśliła się, nie zauważając nawet, że jej drink stoi już gotowy. Wybudziła się z krótkiego snu, po czym chwyciła swojego drinka– Dziękuję- burknęła z grzeczności do barmana, pomimo tego, że oddalił się już on od baru. Przeszła tylko kawałek, zamyślona, wpatrywała się w swoje obuwie, gdy nagle wpadła na kogoś. Usłyszała tylko chlust, i poczuła, że ma lekko mokrą bluzkę.
 -Fuck- syknęła pod nosem dziewczyna. -Przepraszam- wydukała lekko speszona. Zaczęła nerwowo szukać czegoś w torebce, aż w końcu wyciągnęła paczkę chusteczek. Podniosła głowę i podała chusteczki wysokiemu brunetowi w lekko falujących loczkach, który właśnie szacował straty w koszulce.
-Nic się nie stało- odpowiedział ścierając chusteczką mokrą plamę, po czym podniósł głowę do góry. Uśmiechnął się delikatnie- Naprawdę nic się nie stało. - jego uśmiech był czarujący, przesiąknięty prawdziwością. Jego czy były małe, zielone, twarz wyrażała jego całego. Szczupłej budowy chłopak, oparł się o jedno z krzesełek przy barze.Przyglądał się uważnie dziewczynie.
-Przepraszam- powtórzyła i dodała- Zagapiłam się i..
-No ja też- dodał, dalej się do niej uśmiechając- Czy my się czasem nie znamy? – zadał pytanie, próbując nawiązać kontakt i rozluźnić jakoś atmosferę.
-Nie, nie. - odpowiedziała szybko, po czy z wątpieniem w głosie dodała- Chyba?
-Chyba jednak nie- odparł, po czym podał jej dłoń do uściśnięcia. – Harry jestem. – Dziewczyna nieśmiało wysunęła dłoń, i uścisnęła młodzieńca na przywitanie. Stała tak przez moment - Jak masz na imię? –zapytał chłopak, oczekując, że konwersacja się rozwinie ze strony towarzyszki.
-Emma - odpowiedziała lekko ze speszonym uśmiechem- To znaczy, Julia- dodała szybko.
- Czyli jak?- nieznajomy wstrząsnął lekko głową, jego brwi się uniosły, oczekiwał odpowiedzi.
-Emma , po prostu Emma Julia, ale wole Julia - odparła na jednym wdechu. Sytuacja sprawiła, że trochę się zestresowała. Nie świadomie znów zaczęła przegryzać wargi. Jej policzki zrobiły się lekko różowe.Temperatura pomieszczenia była dość wysoka, a fakt, że stoi przed nią przystojny chłopak, z koszulą mokrą w dodatku z jej winy, jeszcze bardziej podkręcał jej wewnętrzną temperaturę. Wzięłam cichy głęboki wdech.
-Harry, tu jesteś. – rozbiegł się głos pewnej młodej damy.– Jak zwykle wśród pięknych kobiet- dodała pesząc ich oboje. – Anna – natychmiast się przedstawiła, i podała dłoń na przywitanie.
- Julia- odparła pesząco.
Dziewczyna była wysoka, szczupłej budowy ciała. Uśmiechnie schodził jej z twarzy. Co chwilę zarzucała swoje rude włosy, robiąc falę.
 – Przepraszam, ale– Julia nie zdążyła do kończyć kiedy usłyszała kolejny głos.
- Tu jesteście ! – podniesionym tonem wtrącił się młody chłopak, który nadchodził w ich kierunku. Przystojny młodzieniec stanął pomiędzy Harrym oraz Anną. – Dobrze, że was widzę. Trochę się stęskniłem za wami. – dodał, tuląc do siebie obydwoje.
- My za tobą też Zayn- odparł Harry, przez zaciśnięte zęby.
- Yghym- odkrząknął - Może przedstawicie mnie.
-Aaa- chłopak oprzytomniał, i gestem przedstawił towarzyszkę- To jest Julia.
-Zayn. Miło mi Julio- z czarującym uśmiechem, podał dłoń dziewczynie, na chwilę zatrzymując ją w uścisku, spojrzał jej głęboko w oczy tym swoim czekoladowym rajem. A pod Julią nie co nogi się ugięły.
-Mi również- odparła. Jej policzki znów się zarumieniły.Poznanie dwóch przystojnych dżentelmenów, w przeciągu 3 minut, to było zdecydowanie dla nie za dużo jak na jeden wieczór, albo na tydzień. Nigdy niebyła otaczana przez płeć przeciwną, wręcz przeciwnie odpychała ich od siebie, i trzymała się z daleka jak tylko mogła, lecz w tym przypadku, w ich towarzystwie czuła się dobrze. Rozmawiali już dobre parę minut. Od poważnych spraw, po zabawne, na zmianę gawędząc i śmiejąc się.
- Ale uwierz, gdybyś to tylko widziała – mówiła przez śmiech Anna- To byś wtedy dopiero padła.
-Nie wątpię. Zayn musiałeś przeuroczo wyglądać- zachwycała się dziewczyna, po czym wybuchnęła śmiechem,gdy zobaczyła, jak Harry nabija się z własnego kolegi, pokazując przedziwne miny.
- A potem powiedział, że nie wejdzie już więcej do tego pokoju- ciągnąc dalej, Harry opowiadał dalszą historię- No, to mu mówię, to będziesz spał ze mną. A on taką minę robi- chłopak na chwilę się odwrócił, po czym zrobił obrót powrotny i prezentując przerażoną minę Zayna, rozdziawił usta, i ułożył ręce na policzkach – Krzyczał na głos „Aaaa” – cała grupa zaczęła się śmiać. Dziewczyna ze śmiechu uroniła łzę, i ją otarła.
- Wybaczcie mi, ale muszę.- gestem ręki wskazała Brandona, który stał przy wejściu. Odstawiła swojego nie dokończonego drinka,którego zamówił jej Harry i pożegnała się.
-Nie no oczywiście. – odparła natychmiast Anna, spojrzał na Brandona, a następnie na chłopców.
-Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy- wtrącił szybko Zayn, póki dziewczyna się nie oddaliła.
-Oczywiście- odkrzyknęła, i zniknęła zaraz w tłumie.
- No i bum. - burknął Harry.

- Widzę, że towarzystwo masz- powiedział z przekąsem Brandon, spoglądając na stojących tuż przy barze grupkę młodych ludzi.
-Mam, ale i tak to nie poprawia mi nastroju. Mówiłam sobie, że zapomnę, ale to tylko na chwilę.- odparła smutno. Brandon otarł z policzka spływającą łzę. Usunęli się lekko w kąt lokalu, by nikt ich nie widział, aby mogli spokojnie porozmawiać.
- Mówiłem ci, przestań. Pełno facetów jest na świecie. on nie był wart ciebie-przytulił ją do siebie, dodając- Miałaś dziś się dobrze bawić. I to zrób. –ucałował ją w policzek.
-Dzięki braciszku, kocham cię wiesz- jej twarz rozpromieniała-Na ciebie zawsze mogę liczyć Brand. – ucałowała go w policzek, po czym znów ściskała- No dobrze, a teraz leć do swojej Lauren.
-A ty, oj sama wiesz- jego uśmieszek mówił wszystko.Dziewczyna speszyła się trochę, po czym na jej twarzy również pojawił się uśmiech. – Baw się cudownie. – wykrzyczał za dziewczyną, która już zniknęła muz oczu, i dodał cicho- I bezpiecznie.

   Jednak jej samopoczucie nie miało ochoty na dalszą zabawę. Zawiesiła przez ramię swoją torebkę, chwyciła telefon w dłoń i zadzwoniła po taksówkę. Na zewnątrz temperatura znacznie się obniżyła. Był już październikowy wieczór, liście opadały z drzew, wyczuwało się już jesienną atmosferę. Nie zmarzła zbyt. Gdy taksówka podjechała, ona wsiadła do samochodu, zatrzasnęła za sobą drzwi, i odjechała z pod lokalu. Gdy już dotarła na miejsce, cieszyła się, że jest już w domu.
Cieszyła się, że jest już w swoim pokoju, leży w ciepłym łóżku, wtulona do swojej ulubionej poduszki. Spojrzała po raz ostatni na zdjęcie, które stało na szafce przy łóżku. Chwyciła ramkę i odwróciła zdjęcie wewnętrzną stroną do blatu. Nie chciała patrzeć już na ich wspólne zdjęcie. Chciała tylko zapomnieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz