środa, 25 kwietnia 2012

Rozdział 12 "Wróćmy do tego jeszcze raz"


Witajcie Kochani. Kolejny rozdział już nadszedł, mam nadzieję, że wam się spodoba, mnie ogólnie wydaje się on nudny, ale cóż, z resztą jak wszystkie rozdziały. Jeśli ci się podoba, oceń, zostaw komentarz, jeśli nie, również napisz, powiedź co ci się nie podoba.
Aaa i mam pytanie, i prośbę, jeśli ktoś z was chce być informowany o nowych, niech napisze mi swój nr gg w komentarzu, będzie mi łatwiej wysyłać do was wiadomość, a jeśli nie, to proszę o tt. :)
Tak więc, miłego, mam nadzieję, czytania! Enjoy! xx

________

Sobotni poranek był pogodny. Słońce świeciło nad Londynem, a urocze ptaki ćwierkały siedząc na gałęziach drzew, skąd obserwowały świat.
Julia energicznie wbiegła do kuchni. Chwyciła ostatni kubek z jogurtem waniliowym, łyżeczkę z szuflady i udała się do salonu by zasiąść na kanapie.
Przerzucając kanały, usłyszała dźwięk przychodzącego smsa. Wyjęła telefon z kieszeni i dość szybko odblokowała klawiaturę gdy ujrzała na wyświetlaczu napis: Harry ten Styles.
Przeczytała pod nosem treść wiadomości, i uśmiechając się do siebie., mimochodem założyła kosmyk włosów za ucho.
Odpisując na wiadomość, nie zwróciła uwagi, że nie jest sama. Stojąca tuż za nią Lauren, cicho przyglądała się radosnej Julii. 
-Yhym- Odkrząknęła.
Bez reakcji ze strony Julii, poklepała ją lekko po ramieniu. Na zaskakujący dotyk, Julia podskoczyła do góry. 
-Zgłupłaś?- burknęła, gdy ujrzała chichoczącą Lauren, która stała tuż nad nią.
-Byłaś tak zaobserwowana, albo lepiej zahipnotyzowana pisaniem smsa, że nic nie słyszałaś. Okradli by cię, a nawet wynieśli tą kanapę włącznie z tobą, i też byś nie zauważyła. – zachichotała po raz kolejny tego ranka.
-Bardzo zabawne-wytkała wulgarnie język, po czym wysłała wiadomość i odłożyła spokojnie telefon na stolik. 
-Z kim tak namiętnie piszesz?- Lauren zasiadła wygodnie na kanapie obok. Skrzyżowała dłonie na piersi i obserwowała Julię.
- Z nikim- odburknęła.
Julia gwałtownie chwyciła pilot, który leżał tuż obok jej nogi. Nerwowo przerzucając kanały, nie zatrzymywała się na żadnym nie dłużej niż pół sekundy.
-Tak rozpromieniałaś. Oj, mów.
-Nikt szczególny. Zwykły flirciarz, i jak wszyscy mówią i wiedzą, który może mieć każdą.
-Czyli nie traktujesz go poważnie?
-Nie wiem, chyba nie- umilkła. Burknęła coś pod nosem, po czym przycisnęła guzik na pilocie, i wyłączyła telewizor.
Julia zarzuciła nogi na kanapę. Skuliła je mocno, i ułożyła wygodnie brodę na kolanach.
-Skoro flirciarz, nie ma co brać nic na poważnie, no chyba, że nie jest do końca taki jakim go malują.
- Masz rację.
-Ale w której kwestii?
-Chyba obu.
-Twoje słowa mnie nie przekonują- Lauren wstała z kanapy i zasiadła obok Julii. Wysunęła dłoń i pogładziła delikatnie jej włosy. –Skarbie, nie daj się tylko zranić.
-Nie dam . –odparła po czym dodała nie pewnym głosem-Chyba się nie dam.
-A jak sylwester? Dość późno wróciłaś, dobrze się bawiłaś?
-Dobrze, było zabawnie, dużo ludzi, alkoholu. A wszystko zaczęło się tak niewinnie, że Estera źle odczytała smsa od Nialla, który napisał, że mamy zjawić się o 7, a nie o 9.
- Oj tam- nagle rozległ się głos Estery po salonie. Dziewczyna stojąc w progu, trzymała na rękach żółte plastikowe opakowanie.
-Jak ty weszłaś?- zapytała zaciekawiona. Wstała z kanapy, i podążyła w kierunku przyjaciółki.
- A może tak dzień dobry, miło Cię widzieć. Cieszę się, że jesteś i jestem z ciebie dumna że tak wcześnie wstałaś?- zapytała.
- Cześć, miło Cię widzieć, Cieszę się, że jesteś- odparła, po czym dodała chwytając od niej plastikowy pojemniczek- A to ostatnie to mogłaś sobie darować- rzuciła, wymijając ją, i zmierzając do kuchni.- Lauren choć tu.
- Już idę- okrzyknęła, po czym podniosła się z kanapy, i udała się do kuchni.
- Co tam jest?- zapytała Julia, przyglądając się postawionemu przez nią pojemnikowi.
-Ciasto od mojej mamy, Czekoladowiec- odpowiedziała Estera- Gdzie masz talerze?
-Tam- wskazała lewą dłonią, na szafkę tuż obok lodówki. – Kawę?- zapytała odwracając się przodem do towarzystwa. 
-Tak- Estera chwyciła trzy talerzyki, i rozłożyła je na stoliku.
-Ja również, muszę postawić się na nogi kofeiną – dodała Lauren zasiadając na jednym krzesełku tuż naprzeciw towarzyszącej jej Esery. – No to siadaj, opowiadaj mi dalej.
-Bo póki co to wspomniałaś tylko o tym, że pomyliłam godziny- dziewczyna warknęła, i wytknęła język przyjaciółce.
- A więc- rozpoczęła Julia.
Rozstawiła trzy filiżanki gorącej kawy na stole. Przekroiła ciasto, i odłożyła nóż na bok. Zasiadła na krześle tuż obok przyjaciółki, chwyciła swoją filiżankę, i zakosztowała kawy. 
- Jak już dotarłyśmy na miejsce, impreza zupełnie była rozkręcona. W około kręciła się masa ludzi.
- Nie ważne, że nikogo nie znałyśmy, prócz Zayana, Nialla i tego tam Harrego. –wtrąciła się Estera. –Ale poznałyśmy- dodała, znacząco się uśmiechając i lekko unosząc brwi do góry.
- Gdy już w końcu dorwałam Nialla, przedstawił nas kilku osobom, i jakoś to poszło. Była masa alkoholu, co powodowało, że nie jeden się miotał, i nie jedna. Estera gdy się dorwała do baru, to odejść nie chciała, nie wiem czy na nią działał tak ten barman, czy ten alkohol, albo cholera wiec co innego.- zaśmiała się.
- Oj tak- machnęła ręką- Lepiej powiedź, z kim ty wieczór spędziłaś- znów uniosła brwi, i lekko się uśmiechała.
- Oj tam. Nie ma o czym mówić.
-Jest, jest- naciskała.
Lauren spojrzała zaciekawiona na obie dziewczyny, przenosząc wzrok to z jednej to na drugą.
-No z chęcią się dowiem, co tam się działo.
- Powiedź z kim spędziłaś całą noc! Albo to, że po kilku drinkach nie odstępowałaś go na krok.
-Nikt taki-wzruszyła ramionami i oparła się łokciami o stół, podpierając się brodą.
- Harry?
-Pfff, Harry? - prychnęła Estera- No co ty, - pokręciła przecząco głową. – On zabawiał inne.
-Nie prawda- zaprzeczyła Julia, podnosząc głos.
- Nie ważne. Opowiedz mi o tym no, jak on miał na imię?
- Olivier. Nic szczególnego- wzruszyła po raz ramionami, wspominając o chłopaków bez entuazjazmu. – Przystojny brunet, o niebieskich oczach., czarujący uśmiech, zabawny, niby na pierwszy rzut oka ideał.
-Wzięłaś od niego numer?- wtrąciła się Estera.
-Nie. – odparła twardo, po czym założyła nerwowo kosmyk włosów za ucho- Niby ideał, ale nie sądziłam, że z niego taki palant.
- Jaki palant? Co ty gadasz, miły gościu- wtrąciła się ponownie Estera, przerywając dziewczynie w pół zdania.
- Proszę Cię- dodała z politowaniem- Olivier, zwany inaczej podrywaczem, wydawał się naprawdę miły, lecz w pewnym momencie coś zaczęło się wymykać z pod kontroli.
- Coś, znaczy?- dociekała zdziwiona Estera.
Spojrzała z niepokojem na przyjaciółkę. Julia jedynie westchnęła.
- Znaczy?- powtórzyła.
- Po prostu kobieciarz, babiarz, i co jeszcze chcesz usłyszeć? – wybuchnęła, wstając od stołu. – Nie, nie przespałam się z nimi, jak teraz myślicie- nerwowo krążyła z jednego końca na drugi, trzymając skrzyżowane ręce na piersi- Nie, nie wykorzystał mnie w taki sposób,w jaki myślicie. Nie, nie wsypał mi nic. Nie, nie skrzywdził mnie. I jeszcze raz powiem, Nie, Nie Nie Nie. I Nie. 
- Dobrze, dobrze, nie musisz się tak unosić- odparła Estera. Chwyciła swoją filiżankę, i zanurzyła w niej swoje blade usta.
- Nie było by w tym nic złego, ale fakt jest taki, że on
-Rozpowiada plotki, że się przespaliście czy tam jesteście razem czy co tam jeszcze- dodała Estera.
Lauren spojrzała na nią znacząco.
- Oj przepraszam.
-No właśnie. – westchnęła i zasiadła ponownie na krześle, a dźwięk przychodzącego sms, na chwilę wyrwał ją z konwersacji, która dalej się toczyła.  Uśmiechnęła się pod nosem, odczytując wiadomość: 
„Pamiętasz wczorajsze? Bo ja pamiętam, doskonale wszystko. To o której? Harry”
-Oj tak po za tym było naprawdę fajnie. – podsumowując na koniec, odpisywała na wiadomość. 


-Mógłbyś być bardziej tomny, a nie tam ślesz jakieś sresy esemesy.- burknął Zayn, trącając nogi Harrego oparte o stolik w salonie. Wyminął przyjaciela, i zasiadł obok niego na czarnej skórzanej kanapie.
-Czep się- odburknął Harry, zakładając nogi ponownie na stół.
- Jak po wczorajszym, męczy kac?- rozległ się donośny, rozbawiony głos Nialla.
-Ciszej człowieku, ciszej- odparł Zayn, trzymając się za głowę- Ciszej.
- Widzę, że Zayn dochodzi jeszcze do siebie- zmierzył przyjaciela, zasiadając obok na kanapie. Wyciągnął telefon z kieszeni, i zaczął przeglądać skrzynkę odbiorczą – A ty Harry, widzę, że wczoraj ostro nie dałeś w palnik?
 -Jak nie- wtrącił się oburzony Zayn. Rozsiadł się wygodnie. Obniżając swoje ciało niżej, zarzucił prawą nogę na lewą, siedząc w rozkroku. – Co chwila trzymał w ręku jakiegoś drinka, sącząc go co róż przy innej damie. 
-Same się kleiły, nie moja wina, taki urok- uniósł głowę do góry, i poruszył brwiami.
-Ta, ta. A to jak potem musiałem wysłuchiwać tego, jak to ona tańczy z innym , jak to on stawia jej kolejnego drinka, jak to on obejmuje ją tańcząc, jak to razem opuścili imprezę? To się też zalicza do tego twojego „uroku”- zaśmiał się, robiąc cudzysłów w powietrzu.
- Spadaj- zamachnął się i uderzył przyjaciela w brzuch.
- No co?- wzruszył ramionami- Mam rozumieć, że się nie zalicza?
-Oj zamknij się Malik. – warknął Harry.
- Przecież mówię prawdę, co mnie lejesz. Gdybyś nie zwlekał z niczym tak długo, ale nie Styles musi zrobić podchody, popatrzeć, poflirtować, pobawić się, znudzić, a potem kopnąć laske w dupę. 
- Tu to już przegiąłeś- wtrącił się Niall, biorąc w obronę przyjaciela- Harry nie z każdą tak postępuje. Może ma swoje jakieś tam, no nie wiem zwyczaje, o ile mogę to tak nazwać. Taki jest. 
- A ty co go tak nagle bronisz?
- Po prostu, nie ważne- machnął ręką, i powrócił do poprzedniej czynności.
- Ona jest po prostu inna niż wszystkie- Harry ściągnął nogi ze stolika, usiadł wygodnie, opierając się o kanapę. Uniósł głowę do góry, i wpatrując się w sufit bez wytchnienia kontynuowała monolog. – Jest urocza, a gdy się śmieje wszyscy wokoło się śmieją. A ta radość w jej oczach. Gdy tylko się trochę zawstydzi, jej policzki się rumienią. Ona ma w sobie mnóstwo energii, którą skrywa w sobie. Jest taka cicha, spokojna, czasem szalona, a zarazem tajemnicza. A gdy się denerwuje, zakłada kosmyk włosów do tyłu, albo przegryza dolną wargę. 
- A dzień po imprezie, uwielbia wypić kubek gorącej kawy, który stawia ją na nogi- dodał od siebie. – Bracie, żeś wpadł. – zaśmiał się Niall, poklikując na klawiaturze swojego blackberry.
- Ty ją człowieku śledzisz, czy jaki grzyb?- potrząsnął głową ze zdziwienia. Wstał z kanapy, i podążył  w kierunku aneksu kuchennego- Chcecie coś do picia?
-Nie,  dzięki.
-A ty Harry? – zapytał Zayn, sięgając jedną z wysokich szklanek, zrobionych z jasnego szkła.
- Nie, dzięki również.- chłopak zerwał się z kanapy- Muszę się ogarnąć, spakować, i z resztą- machnął ręką, i zniknął za drzwiami swojej sypialni.
- A ten co?
-Nie wiem- odparł Niall, wzruszając ramionami.





1 komentarz:

  1. Na początek to rozbroiła mnie nazwa jak julia ma go zapisanego Harry ten Styles. ;D haha jeebs pod stół
    I coraz bardziej się wkręcam Pyszczku ;*

    OdpowiedzUsuń