środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 4 "Kopciuszek"

   Księżyc świecił w pełni, oświetlając drogę pieszym. W tym momencie były zbędne nawet latarnie. Uśmiechnięta Julia, wracała jedną z uliczek wraz z przyjaciółmi, Esterą oraz Niallem z pobliskiej pizzeri, w której spędzili wieczór. Wszyscy trzymali się pod ręce. Chichotali, śmiali się.
- Oj daj spokój- mruknęła Julia- Nie musisz się tłumaczyć. Każdy ma swoje życie, i sprawy, które musi załatwić.
- Dzięki. Ostatnio dużo pracuję z zespołem i to dlatego. -odparł Niall, uśmiechając się kącikami ust do towarzyszek. – Tylko proszę cię nie zapomnij przesłać mi tych notatek, bo inaczej zawalę kolochium.
- Oczywiście mój drogi.- odpowiedziała Julia. – A tak na marginesie, to Niall farbujesz włosy prawda?
- No i się wydało- zaśmiał się, i przeczesał lekko dłonią swoją czuprynę.
- Ładnie ci. Po za tym nie potrafię sobie ciebie teraz wyobrazić w jakimś innym kolorze- Estera zaśmiała się pod nosem. Była urocza, i szczupłej, drobnej budowy ciała. Jej czekoladowe oczy nie potrafiły kłamać. A wszystko, prawie wszystko co wkoło się działo i co powiedziała -bawiło ją. Nie ważne było to, czy sytuacja była poważna, czy mniej, ona zawsze musiała posłać każdemu swój uśmiech. I tym razem zrobiła to samo w kierunku Nialla. Zarzuciła gestem dłoni swoje blond włosy do tyłu i chwyciła go ponownie pod rękę.
- Uwielbiam ten twój chichot- zarzuciła Julia. – Słyszeliście, że Megan, znów robi imprezę?
- Tak- odparła natychmiast Estera- Ja nie wiem, ta kobieta nie ma co robić z pieniędzmi. – burknęła dziewczyna, a w jej słowach dało się wyczuć nutkę zazdrości.
- Z tego co wiem,to nie Megan, a jej kuzynka Amanda. –poprawił swoje towarzyszki. – W ten weekend bodajże.
- Tak, tak, w ten weekend, czyli to już jutro!- dodała podwyższonym tonem głosu Julia, czytając datę imprezy z wiadomość w telefonie. – Dostałam sms od Megan, kiedy, gdzie, i o której. I pomyślałam, że to ona po raz kolejny wyprawia imprezę. – wytłumaczyła się ze swojego błędu.
- No tak, ona słynie z tego, by pod siebie podpisywać różne rzeczy- burknęła Estera, krzyżując dłonie. – A ty idziesz?- Julia wyjrzała w stronę Nialla, mrużąc oczy.
- Chyba tak. – odpowiedział chłopak, czarując przy tym uśmiechem. – Nie jestem pewny, ale postaram się być.
- No to fajnie, bo bez ciebie to my tam nie idziemy-zbuntowała się natychmiast Estera.
- Dokładnie- przytaknęła Julia na słowa przyjaciółki.
– Nie masz wyjścia, musisz iść- zachichotała Estera,zasłaniając usta dłonią. Po czym poprawiła swój czarny kapelusz, który lekko zsunął się jej z głowy.

  Przez następne pół drogi debatowali nad faktem, czy warto zakładać rodzinę i przysięgać przed bogiem dozgonną miłości i wierność. Julia twierdząc uparcie, że do bycia szczęśliwym nie potrzebny jest papier, nie miała w towarzystwie sprzymierzeńców.Niall wraz z Esterą wytrwale twierdzili, iż instytucja małżeńska jest czymś ważnym. A duchowe wyznanie miłości, jest czymś nie wyobrażalnie pięknym co na zawsze pozostaje w naszej pamięci.
  Po dłuższym deliberowaniu, i nie dochodząc do porozumienia, pozostawili temat na inną okazję.Rozstali się przy jednej z Londyńskich uliczek, pożegnali, po czym każde z nich podążyło w swoją stronę.


  Drzwi lekko się uchyliły, Niall leżąc na kanapie, delikatnie podniósł powieki do góry, i kątem oka spojrzał na stojących w progu, Harrego i Zayna. Chłopcy nie wiele myśląc,bez proszenia zasiedli tuż obok chłopaka na jednej ze skórzanych kanap.Równocześnie spojrzeli na Nialla, a kąciki ich ust lekko się uśmiechnęły.
- Co się tak gapicie? - burknął blondyn, przeczesując nerwowo swoje włosy. Wstał jednym ruchem z kanapy, i podążył w stronę otwartej kuchni, która była połączona z salonem. Zwrócił się w stronę szafek, i wyciągnął z jednej wysoką szklankę. Nalał sobie pomarańczowego soku z dzbanka,po czym odstawił na blat. Ciągle czując na plecach wzrok chłopaków, zawahał się.Po chwili odwrócił się na pięcie, i ujrzał Harrego siedzącego na jednym z wysokich krzeseł,opierającego się o blat, dłońmi podpierającego brodę, i skrycie się uśmiechając. Tuż obok niego na krześle zasiadł z poważną miną Zayn. Chłopak ściskał w dłoniach swój ulubiony kubek. Aby zatrzymać ciszę, która nastała, siorbną dość głośno, co rozbawiło towarzystwo.
- Co taki poważny jesteś Niall?- lekko uniósł brwi, po czym zeskoczył z krzesełka, i podążył w stronę przyjaciela. Wyciągnął kubek z szafki, i tak samo jak Niall nalał sobie soku z dzbanka, po czym wziął szybki łyk. – Jak tam udała się kolacja? BEZ NAS- zaakcentował głośno ostatnie słowa. Wyminął przyjaciela, mierząc go wzrokiem, po czym zasiadł z powrotem na swoim miejscu.
- Udała. – odburknął.
- To coś taki smutny?- zawtórował Harremu, Zayn. –Kolacja się udała, a ty nie happy.
- Kolacja się udała, było miło, dziewczyny są świetne. –zaczął swój monolog Niall, lecz nagle bez jakichkolwiek zahamować Harry wtrącił się przyjacielowi w zdanie.
-Dziew.. czyny- zasylabił Harry, a jego usta przechodziły teraz coś w rodzaju zwolnione tempo, i cofnijmy taśmę- Dzie.. wczy…ny, mówisz. Fajne jakieś? – zaćwierkał chłopak.
- Ty tylko o jednym- burknął Zayn, i z nie dużym zamachem, strzelił Harrego z tyłu głowy, a jego loczki zafalowały.
-Ej. – oburzył się chłopak. Poprawił swoją fryzurę, po czym skierował swój pytający wzrok w stronę Nialla.
- Tak Harry, dziewczyny. Tak, Harry. Są bardzo miłe i fajne. Tak Harry. Koleżanki ze studiów. Tak, Harry. Są bardzo uroczymi osobami.– widząc uradowaną minę przyjaciela, Niall dodał uszczypliwie - Nie, Harry, nie dam ci ich numerów. Nie, Harry, nie będziesz z nimi flirtował.
-Ale- mruknął pod nosem. Uniósł lekko dłoń, próbując coś jeszcze dodać.
- I Nie, nie będziesz się umawiać z moimi przyjaciółkami –zakończył swoją przemowę, po czym spoglądając razem z Zaynem na rozczarowanego Harrego, oboje równocześnie wybuchli śmiechem. – Oj żartowałem. Przecież wiem,że i tak ciebie nie powstrzymam. Ale nie licz na to, że będę Ci pomagał łamać im serca- dodał na koniec, wymachując w jego stronę wskazującym palcem.
- Się wie, się wie- podniósł ręce na znak kapitulacji. –A ładne są?
- HARRY!! - krzyknął głośno Niall, aż tak, że jego głos odbił się echem po salonie, i powrócił jak bumerang do kuchni.
 -Oj tam, oj tam- mruknął, uśmiechając się zdradziecko pod nosem. Przeczesał jednym ruchem dłoni swoje włosy, jak to miał w zwyczaju. Zeskoczył z krzesełka,i skierował się w stronę salonu. Zasiadł na parapecie, wyciągnął swój telefon z kieszeni, i zaczął błądzić po Internecie, uważnie się wczytując. Jego twarz wyrażała strapienie. W jednym momencie chłopak stał się smutny.
- A tobie co bracie?- mruknął do niego Niall, lekko popychając z bara. – Dalej myślisz o tej dziewczynie z imprezy? Może kiedyś znów ją spotkasz.– próbując pocieszyć przyjaciela, Niall zaczął bawić się jego włosami, jak to miał w zwyczaju, gdy rozmawiali na poważne sprawy.
- Może- burknął niezrozumiale pod nosem. Niall zasiadł z drugiej strony parapetu. Harry skulił nogi do piersi, i wyglądał przez okno. –Londyn o tej porze pięknie wygląda z tej wysokości.- dodał cicho.
- Tak. – przytaknął Niall. Kopnął przyjaciela lekko w nogę i dodał- Wiesz co? Powiem ci coś. Dziś na tej kolacji. Bawiliśmy się świetnie. Obie są świetnymi dziewczynami. Lecz Estera. – zatrzymał się. Za każdym razem, gdy wspominał o tej dziewczynie, jego serce biło szybciej. Wziął głęboki wdech, i dokończył- Jest taka energiczna, mogła by góry przenosić, wszędzie jej pełno. Jest taka urocza,słodka, a gdy się uśmiecha, miękną mi kolana.
-Bracie witaj w moim świecie. Tyle, że jest jedna różnica, ja zgubiłem mojego Kopciuszka. Pozostała mi jedynie do tej pory niesprana plama z koszuli- mruknął chłopak. Uniósł głowę do góry, oparł o ścianę,i mówił dalej - Gdy spojrzała na mnie, to widziałem w jej oczach to światełko. - zachwycał się Harry - Ona jest inna jak te wszystkie dziewczyny. Tak bym chciał znów zobaczyć to światełko, to ciepło bijące z jej oczu.- spojrzał na spływające krople deszczu po szybie okna i zaczął cicho nucić.- I need to try to get to where you are, Could it be you're not that far, I need to find u I Gotta find you.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz