czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 14 "Like cold coffee at the morning"


     Wietrzny, ale słoneczny niedzielny poranek, zdawał się zapowiadać kolejny udany dzień w Watford. Pełne zieleni miasteczko, budziło się do życia. Nic nie przypominające zasypanego w puchu bielnym Manchesteru. 
Utrudniający wiatr za oknem, nie pozwalał na wpuszczenie odrobinę świeżego powietrza do środka. Zirytowany Harry, zasiadł przy aneksie kuchennym, i popijał kawę. 
Julia przewracając się z boku na bok, wybudzała się z tak można było po jej pięknym uśmiechu sądzić, dobrego snu. Wyciągnęła dłonie do góry, i mrucząc pod nosem, rozciągała swoje kości. Zasiadła, zmieniając swoją pozycję. Wzięła głęboki wdech, i przetarła gwałtownie twarz dłońmi.
- Cześć- burknęła bez emocji w stronę Harrego.
-Cześć- odparł chłopak, przyglądając się uważnie dziewczynie, która przemierzała pokój.
Julia chwyciła swoje pozostawione zeszłej nocy ciuchy na komodzie, i wbiegła do łazienki.  
Związała włosy w wysokiego koka, po czym powoli zrzucała z siebie piżamę.
Stanęła w kabinie prysznicowej i odkręciła kran. Struny wody, przemierzały jej ciało od karku, swobodnie i powoli spływając w dół. Oparła się lewą dłonią o ścianę obłożoną kafelkami, i wystawiła jedną nogę na zewnątrz, a następnie drugą.
Stojąc już na dywaniku, okryła się jasno błękitnym ręcznikiem.
 - No i po co ci to było?- zwróciła się do swojego odbicia w lustrze- Po co ta cała szopka? - mówiła dalej– Przecież to jest chłopak nie dla mnie, przecież ja jestem z innej bajki, i on też. – chwyciła szczotkę, i delikatnie zaczęła rozczesywać swoje włosy-  Boże. Jak ja mam teraz tam do niego wyjść? – mruknęła i odłożyła szczotkę na półkę.
Nachyliła się nad umywalką, i wzięła łyk zimnej wody z kranu. Spojrzała w lustro, i uśmiechnęła się fałszywie do siebie.
-Tak, - burknęła pogardliwie- Po prostu wyjdę, i powiem, że co? Że co powiem. Oj daj spokój Julka, głupia jesteś. Co ty sobie myślałaś, przecież to nie wypali. To tylko siedzi w twojej głowie. Że niby coś, my, on i ja. Nie, Nie, na pewno Nie. -  pokręciła przecząco głową.
Obróciła się na pięcie, chwyciła klamkę i otworzyła drzwi na szerokość.
Nieśmiałym krokiem podążyła w stronę kuchni.
- Dzień dobry- odparł Harry, ciepło uśmiechając się do Julii.
-Dzień dobry- odwzajemniła się tym samym. Zasiadając na wolnym krześle obok, całe powietrze z niej zeszło, i promieniując uśmiechem, przeplatała kosmyk włosów.
-Dla ciebie też jest kawa? Tyle, że – zatrzymał się, i dodał- Tyle,że jest tak samo zimna, jak ty.
- Przepraszam- szepnęła cicho, opuszczając głowę w dół.
Delikatnie jeżdżąc opuszkami palców w kółko po nawierzchni kubka, wbijała wzrok w blat aneksu. 
- Czy coś nie tak? – zapytał Harrry, zaczesując swoje włosy jednym ruchem.
- Jestem krucha, jestem słaba. Nigdy nie byłam typem twardej osoby.
-To widać. I rozumiem to.
-Tak?
-Tak. Jesteś nieśmiała, krucha, troskliwa, cierpliwa,czuła, a co najważniejsze prawdziwa. – dodał bez ogrudek- I tym bardziej nie wiem. – zatrzymał się. Westchnął i zapytał- Jula co się dzieje?
- Nic. Już wszystko dobrze- odparła kłamiąc.
- No dobrze, jest godzina dziesiąta, co dziś robimy? Ładna pogoda za oknem.
- Możemy po prostu posiedzieć? – podniosła powoli głowę do góry. Spojrzała smutnymi oczami na chłopaka.
-Oczywiście. Z tobą zawsze.
- Dziękuję- chwyciła kubek, i wypiła kawę za jednym razem. Odstawiła naczynie na blat, przesuwając je w stronę okna. – Przepraszam, że byłam taka oschła dla ciebie.
- Nie szkodzi. Każdy czasem ma złe poranki.
- Zachowałam się, grrrr- mruknęła wściekle. Wstała z krzesła, i przeszła kilka kroków, po czym zasiadła na kanapie. Przerzuciła kołdrę na drugą stronę i poprawiła sobie poduszkę za głową.
Oparła się wygodnie o łóżko i przyglądała się sufitowi. 
Woń perfum, która przybyła w raz z obecnością Harrego, zdawała się trochę onieśmielić Julię.
Nerwowo założyła kosmyk włosów za ucho.
- Co tam?- zaćwierkał radośnie, próbując rozluźnić atmosferę. – Uśmiechnij się, masz taki piękny ten uśmiech- kokieteryjnie szturchnął Julię, uśmiechając się do niej. 
- Oh Harry- mruknęła, śmiejąc się pod nosem- Nie musisz wielce się starać, by sprawić uśmiech na mojej twarzy.
- Czy ja wiem.
- Oj, ale ja wiem- zaśmiała się po raz drugi, gdy ujrzała zabawną minę chłopaka. – Uwielbiam Cię.
- Ja ciebie też. Tak więc będziemy się teraz wzajemnie uwielbiać, może nam to na dobre wyjdzie.
- Może-w jej głosie zabrzmiała nie pewność, którą chłopak wyczuł.
- Wątpisz?
-Nie- zaprzeczyła. Odwróciła się w stronę Harrego i zasiadła, krzyżując nogi po turecku.
Podpierając głowę dłońmi o nogi, wbijała łokcie w kolana.
- Oj chyba jednak tak.
-Oj chyba nie.
- Chyba tak.
-Harry- jęknęła, po czym dodała stanowczym głosem- Nie. 
- No dobrze.
- Co myślisz o Niallu i Esterze?- zapytała, zmieniąjąc gwałtownie temat. – Czy myślisz, że no wiesz.
- Rozmawiałem z Niallem. Nie wiem, jak Estera, ale Niall nie chce się wiązać z nikim. Dla niego jest trudno pogodzić studia z karierą, a do tego jeszcze, no wiesz.
- No tak- westchnęła.
Starając się słuchać Harrego dalej, próbowała nie dać po sobie poznać, że odchodzi myślami.
- Jula? Słuchasz mnie?
-Tak, tak. Słucham. Masz rację. – założyła kosmyk włosów za ucho, i mówiła dalej- Estera lubi Nialla, ale boi się, że to wszystko co nie zdąży się zacząć, szybko się skończy- w tym momencie uświadomiła sobie zbieżność sytuacji. Jej ton przybrał twardszej barwy, a sama Julia czuła się jak by mówiła w swojej osobie- Nie chce czuć się potem skrzywdzona, i nienawidzić siebie, że sama sobie to zgotowała. Czuła by się źle, mając świadomość, że wszystko to może tak nagle się rozpaść. Rozłąka, brak spotkań, tęsknota za kimś, na kim nam zależy.
-Masz rację, aby podjąć taki krok, trzeba wiedzieć, że ta osoba jest tego warta, że to jest właśnie ta osoba – zatrzymał się na chwilę, i niepewnie spojrzał w  stronę dziewczyny.
Julia, wyprostowała się, zaczerpnęła powietrza i toczyła swój monolog dalej
- Nikt nie chciał by startować w czymś co w założeniu początkowym jest kręślone na porażkę. – poprawiła kosmyk opadających włosów na jej policzek, po czym dodała- Chyba, że w pełni świadomi wchodzimy w to i jesteśmy przygotowani na uderzenie. Nie bojąc się niczego.
Harry westchnął cicho, i spojrzał na Julię ciepłym wzrokiem.
- Czasem czuje się takie rzeczy, a obawy odchodzą wraz ze strachem, który w nas siedzi. Może czasem warto postawić wszystko na jedną kartę? Może warto dać się porwać, i spróbować?
- Może. Ale to ich decyzja, oni muszą podjąć ją razem. Bez żadnych ogródek szczerze porozmawiać.
- Nie będzie to wszystko takie proste- odparł chłopak, w pełni uświadamiając sobie, że opisująca sytuacja jest pierwowzorem jego relacji z Julią.



Przepraszam za zwłokę, ale pracuję, nie mam czasu, dodaję tego posta w ramach przeprosin, jest on krótki, i bez sensu, na szybko dodawany, bo pewnie prędko znów tu nie siąde, pewnie dopiero w weekend, i może coś napiszę. Przepraszam, że tak długo, mam nadzieję, że jak przez wakacje przeczekacie, to ta cierpliwość się opłaci wam. :) Myślę, że tak. A i sry za błędy, mogą się tam zdarzyć :)