Wietrzny, ale słoneczny niedzielny poranek,
zdawał się zapowiadać kolejny udany dzień w Watford. Pełne zieleni miasteczko,
budziło się do życia. Nic nie przypominające zasypanego w puchu bielnym
Manchesteru.
Utrudniający wiatr za oknem, nie pozwalał na wpuszczenie
odrobinę świeżego powietrza do środka. Zirytowany Harry, zasiadł przy aneksie
kuchennym, i popijał kawę.
Julia przewracając się z boku na bok, wybudzała się z tak
można było po jej pięknym uśmiechu sądzić, dobrego snu. Wyciągnęła dłonie do
góry, i mrucząc pod nosem, rozciągała swoje kości. Zasiadła, zmieniając swoją
pozycję. Wzięła głęboki wdech, i przetarła gwałtownie twarz dłońmi.
- Cześć- burknęła bez emocji w stronę Harrego.
-Cześć- odparł chłopak, przyglądając się uważnie
dziewczynie, która przemierzała pokój.
Julia chwyciła swoje pozostawione zeszłej nocy ciuchy na
komodzie, i wbiegła do łazienki.
Związała włosy w wysokiego koka, po czym powoli zrzucała
z siebie piżamę.
Stanęła w kabinie prysznicowej i odkręciła kran. Struny
wody, przemierzały jej ciało od karku, swobodnie i powoli spływając w dół.
Oparła się lewą dłonią o ścianę obłożoną kafelkami, i wystawiła jedną nogę na
zewnątrz, a następnie drugą.
Stojąc już na dywaniku, okryła się jasno błękitnym
ręcznikiem.
- No i po co ci to
było?- zwróciła się do swojego odbicia w lustrze- Po co ta cała szopka? -
mówiła dalej– Przecież to jest chłopak nie dla mnie, przecież ja jestem z innej
bajki, i on też. – chwyciła szczotkę, i delikatnie zaczęła rozczesywać swoje
włosy- Boże. Jak ja mam teraz tam do
niego wyjść? – mruknęła i odłożyła szczotkę na półkę.
Nachyliła się nad umywalką, i wzięła łyk zimnej wody z
kranu. Spojrzała w lustro, i uśmiechnęła się fałszywie do siebie.
-Tak, - burknęła pogardliwie- Po prostu wyjdę, i powiem,
że co? Że co powiem. Oj daj spokój Julka, głupia jesteś. Co ty sobie myślałaś,
przecież to nie wypali. To tylko siedzi w twojej głowie. Że niby coś, my, on i
ja. Nie, Nie, na pewno Nie. - pokręciła przecząco
głową.
Obróciła się na pięcie, chwyciła klamkę i otworzyła drzwi
na szerokość.
Nieśmiałym krokiem podążyła w stronę kuchni.
- Dzień dobry- odparł Harry, ciepło uśmiechając się do
Julii.
-Dzień dobry- odwzajemniła się tym samym. Zasiadając na
wolnym krześle obok, całe powietrze z niej zeszło, i promieniując uśmiechem,
przeplatała kosmyk włosów.
-Dla ciebie też jest kawa? Tyle, że – zatrzymał się, i
dodał- Tyle,że jest tak samo zimna, jak ty.
- Przepraszam- szepnęła cicho, opuszczając głowę w dół.
Delikatnie jeżdżąc opuszkami palców w kółko po nawierzchni
kubka, wbijała wzrok w blat aneksu.
- Czy coś nie tak? – zapytał Harrry, zaczesując swoje
włosy jednym ruchem.
- Jestem krucha, jestem słaba. Nigdy nie byłam typem
twardej osoby.
-To widać. I rozumiem to.
-Tak?
-Tak. Jesteś nieśmiała, krucha, troskliwa,
cierpliwa,czuła, a co najważniejsze prawdziwa. – dodał bez ogrudek- I tym
bardziej nie wiem. – zatrzymał się. Westchnął i zapytał- Jula co się dzieje?
- Nic. Już wszystko dobrze- odparła kłamiąc.
- No dobrze, jest godzina dziesiąta, co dziś robimy?
Ładna pogoda za oknem.
- Możemy po prostu posiedzieć? – podniosła powoli głowę
do góry. Spojrzała smutnymi oczami na chłopaka.
-Oczywiście. Z tobą zawsze.
- Dziękuję- chwyciła kubek, i wypiła kawę za jednym
razem. Odstawiła naczynie na blat, przesuwając je w stronę okna. – Przepraszam,
że byłam taka oschła dla ciebie.
- Nie szkodzi. Każdy czasem ma złe poranki.
- Zachowałam się, grrrr- mruknęła wściekle. Wstała z
krzesła, i przeszła kilka kroków, po czym zasiadła na kanapie. Przerzuciła
kołdrę na drugą stronę i poprawiła sobie poduszkę za głową.
Oparła się wygodnie o łóżko i przyglądała się sufitowi.
Woń perfum, która przybyła w raz z obecnością Harrego,
zdawała się trochę onieśmielić Julię.
Nerwowo założyła kosmyk włosów za ucho.
- Co tam?- zaćwierkał radośnie, próbując rozluźnić
atmosferę. – Uśmiechnij się, masz taki piękny ten uśmiech- kokieteryjnie
szturchnął Julię, uśmiechając się do niej.
- Oh Harry- mruknęła, śmiejąc się pod nosem- Nie musisz
wielce się starać, by sprawić uśmiech na mojej twarzy.
- Czy ja wiem.
- Oj, ale ja wiem- zaśmiała się po raz drugi, gdy ujrzała
zabawną minę chłopaka. – Uwielbiam Cię.
- Ja ciebie też. Tak więc będziemy się teraz wzajemnie
uwielbiać, może nam to na dobre wyjdzie.
- Może-w jej głosie zabrzmiała nie pewność, którą chłopak
wyczuł.
- Wątpisz?
-Nie- zaprzeczyła. Odwróciła się w stronę Harrego i
zasiadła, krzyżując nogi po turecku.
Podpierając głowę dłońmi o nogi, wbijała łokcie w kolana.
- Oj chyba jednak tak.
-Oj chyba nie.
- Chyba tak.
-Harry- jęknęła, po czym dodała stanowczym głosem-
Nie.
- No dobrze.
- Co myślisz o Niallu i Esterze?- zapytała, zmieniąjąc
gwałtownie temat. – Czy myślisz, że no wiesz.
- Rozmawiałem z Niallem. Nie wiem, jak Estera, ale Niall
nie chce się wiązać z nikim. Dla niego jest trudno pogodzić studia z karierą, a
do tego jeszcze, no wiesz.
- No tak- westchnęła.
Starając się słuchać Harrego dalej, próbowała nie dać po
sobie poznać, że odchodzi myślami.
- Jula? Słuchasz mnie?
-Tak, tak. Słucham. Masz rację. – założyła kosmyk włosów
za ucho, i mówiła dalej- Estera lubi Nialla, ale boi się, że to wszystko co nie
zdąży się zacząć, szybko się skończy- w tym momencie uświadomiła sobie
zbieżność sytuacji. Jej ton przybrał twardszej barwy, a sama Julia czuła się
jak by mówiła w swojej osobie- Nie chce czuć się potem skrzywdzona, i
nienawidzić siebie, że sama sobie to zgotowała. Czuła by się źle, mając
świadomość, że wszystko to może tak nagle się rozpaść. Rozłąka, brak spotkań,
tęsknota za kimś, na kim nam zależy.
-Masz rację, aby podjąć taki krok, trzeba wiedzieć, że ta
osoba jest tego warta, że to jest właśnie ta osoba – zatrzymał się na chwilę, i
niepewnie spojrzał w stronę dziewczyny.
Julia, wyprostowała się, zaczerpnęła powietrza i toczyła swój
monolog dalej
- Nikt nie chciał by startować w czymś co w założeniu
początkowym jest kręślone na porażkę. – poprawiła kosmyk opadających włosów na
jej policzek, po czym dodała- Chyba, że w pełni świadomi wchodzimy w to i
jesteśmy przygotowani na uderzenie. Nie bojąc się niczego.
Harry westchnął cicho, i spojrzał na Julię ciepłym
wzrokiem.
- Czasem czuje się takie rzeczy, a obawy odchodzą wraz ze
strachem, który w nas siedzi. Może czasem warto postawić wszystko na jedną
kartę? Może warto dać się porwać, i spróbować?
- Może. Ale to ich decyzja, oni muszą podjąć ją razem.
Bez żadnych ogródek szczerze porozmawiać.
- Nie będzie to wszystko takie proste- odparł chłopak, w
pełni uświadamiając sobie, że opisująca sytuacja jest pierwowzorem jego relacji
z Julią.
Przepraszam za zwłokę, ale pracuję, nie mam czasu, dodaję tego posta w ramach przeprosin, jest on krótki, i bez sensu, na szybko dodawany, bo pewnie prędko znów tu nie siąde, pewnie dopiero w weekend, i może coś napiszę. Przepraszam, że tak długo, mam nadzieję, że jak przez wakacje przeczekacie, to ta cierpliwość się opłaci wam. :) Myślę, że tak. A i sry za błędy, mogą się tam zdarzyć :)
Ty mi tu nie sry za błędy Pało. Kurde jak ja uwielbiam jak jest tak bądź co bądź romantycznie, kurde no czego to tylko historia i nie może się zdarzyć w prawdziwym życiu? No dlaczego? No nic, jest jak jest ale trzeba czekać dalej i na miłośc i na nową część opowiadania ;p
OdpowiedzUsuńSie rozpisałam O.o
Boże, cieszę się ,że wróciłaś z kolejnym rozdziałem :D I nie był bez sensu, mi się bardzo podobał, równie dobrze mogę powiedzieć,że był genialny *,*
OdpowiedzUsuńDZIEWCZYNO, JARAM SIĘ TYM CO PISZESZ ! ^^
OdpowiedzUsuń