środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 7 "Rumieńce"

Witajcie. Na wstępie chciałam powiedzieć, że przepraszam was za długo przerwę, ale była spowodowała chorobą. A jak to podczas choroby bywa, człowiek totalnie odłącza się od wszystkiego. No, a powrót do rzeczywistości, i u mnie jest trudny, bardzo. Ale już wróciłam. Jestem, i dodaję to notkę. Rozdział dodaję, już chyba bardziej go zepsuć nie mogłam, i reanimować tym bardziej. Także enjoy.

____________________________________________________________________________

- Chodź- Harry szepnął dziewczynie na ucho, po czym chwycił jej dłoń. Przyglądając się zdziwionej dziewczynie dodał- Oj Chodź. Coś ci pokażę.- mruknął do niej, po czym oboje wstali z miejsc, opuszczając miłą atmosferę. Szli już dobre parę minut, A Julia trochę zaczęła się niecierpliwić i niepokoić.
-Co ty robisz? – zapytała, a jej głos zadrżał. Nie otrzymując odpowiedzi rzuciła kolejne pytanie – Gdzie idziemy?
- Zobaczysz- odwrócił głowę w jej stronę i obdarował ją ciepłym uśmiechem. – Już zaraz. O już nie daleko. No proszę jesteśmy na miejscu. – puścił swobodnie jej dłoń. Uśmiechnął się i gestem zaprezentował jej widok.
- Ale pięknie- rzuciła jedynie dziewczyna.

  Lekki szelest, powiew bryzy, wokoło pełno zielonych, porośniętych wysokich drzew. Wszystko to dopełniało błękitne jezioro tuż przed jej oczami. Na wprost przez połowę wody ciągnął się brązowy pomost. W jeziorze odbijał się blask gwiazd z nieba. Ona stała nie ruchomo, oddychała delikatnie, lecz głęboko. Chwytała każdy najmniejszy kawałek świeżego morskiego powietrze unoszącego się po całej okolicy.
-Chodź – znów swoimi delikatnymi dłońmi, chwycił subtelnie jej dłoń, i obdarował ją uśmiechem. Ona nie sprzeciwiała się ani trochę. Odwzajemniła uśmiech, i podążyła za nim, dodając mu kroku. Weszli na brązowy pomost, wzdłuż brzegu jeziora. – Stań tutaj- szepnął do niej. – Zamknij oczy, i daj się porwać.
   Odszedł na kilka kroków od niej. Ona opuściła dłonie swobodnie. Wzięła głęboki wdech, zamknęła oczy, i z uśmiechem na ustach oddała się pragnieniom i marzeniom. Jej wyraz twarzy wysławiał, że jest w tym momencie szczęśliwa. W tej chwili jej postrzeżenie na świat się zmieniło. Otworzyła oczy. Na jej ustach widniał ten czarujący uśmiech, a z oczu wydobywało się pełne blasku światełko.
- Niesamowite- wydusiła z siebie.
- Urok tego miejsca tak działa- zaśmiał się nieśmiało chłopak.
Obecność dziewczyny go peszyła. Julia posiadała w sobie coś takiego co przykuwało jego uwagę, a zarazem onieśmielało.
- Skąd jesteś?- zapytała dziewczyna, uśmiechając się kącikami ust.
- Z Bedford– odpowiedział pewnie.
- Ja z Londynu. To znaczy z Polski, tam się urodziłam, ale od paru miesięcy mieszkam tutaj– odpowiedziała, trochę onieśmielona, tym jak jej towarzysz spoglądał na nią.
- Jesteś Polką? Fajnie- odparł z entuzjazmem. – Nigdy nie byłem w Polsce.
- Z chęcią Cie tam zabiorę, jest tam pięknie, a ja bywam tam dwa razy w roku- odparła dumnie.
- To dlatego masz taki inny akcent- i dodał zaraz- Taki słodki.
- Dziękuję- jej policzki pokryły się mocnym rumieńcem, który próbowała ukryć, zakrywając twarz dłońmi.
-Wiesz co?- zarzucił chłopak pytająco.
Dziewczyna spojrzała na niego intrygująco. On jedynie się uśmiechnął.
- No wiesz, nie, nie wiem- zaśmiałaś się cicho.
-No to powiem ci.
- No to słucham.
- Tak więc, jak wiesz, że nie wiesz, co ja wiem, a chcesz wiedzieć, że nie wiesz o tym, co ja wiem
- Do sedna chłopie- burknęła Julia.
- Wiesz co. – mruknął, i ukrywając swój uśmiech dodał -Kiedy my się to ostatnio widzieliśmy?- zadał kokieteryjnie.
- No błagam- uniosła lekko ręce do góry, jak by wykonywała modły do niebios. Harry zaśmiał się jedynie, i zalotnie szturchnął dziewczynę. – Głupie pytanie. Było to wtedy jak wylałam na ciebie mój przepyszny drink- spojrzeli na siebie, i zaśmiali równocześnie.
-No tak, ty się bardziej martwiłaś o drinka niż o to, czy ze mną po tym wszystko było w porządku? Dziewczyna delikatnie przeczesała swój kosmyk włosów do tyłu.
- Oczywiście, że tak, a jak by inaczej- zaśmiała się po raz kolejny – No przecież się nie będę martwić o twoją koszulę, choć- zamyśliła się, i lekko wskazującym palcem przejechała po brodzie - Zakładam, że była droższa od mojego drinka.
- Sto procent- zarzucił Harry, uśmiechając się, i spoglądając na towarzyszkę. – No, ale ważne, że to na mnie trafiło.
- Tak? Co ty nie powiesz. - wynuciła zastanawiająco. – A dlaczego?- zapytała, wnikliwie oczekując i zastanawiając się jakiego triku flirciarskiego użyje chłopak.
- Bo ja używam Vizira, który każdą plamę wyeliminuje. – spojrzał na Julię, a ona zaczęła się natychmiast śmiać. Przyglądał jej się uważnie. Jej śmiech, był dla niego czymś wspaniałym. Chwytał każdy kadr tego momentu. Bo gdy się uśmiechała, to cała promieniała, a jej policzki wyglądały nieziemsko.
- O Jezu. Ty to zawsze tak potrafisz genialnie wybrnąć?- zapytała, ocierając uciekającą łezkę z jej oka.
- Czy ja wiem- wzruszył ramionami. Spoglądając w górę, błądził oczami po okolicy. – Taki jestem po prostu- dodał, uśmiechając się czarująco do Julii. Przeczesał jednym ruchem, swoje burzliwe loczki, i założył kosmyk za ucho. – A tak serio, to plama dalej jest. No, ale nie o tym chciałem. – zamilkł na chwilę, a następnie dodał- Więc gdybyś nie przeniosła się do Londynu i tutaj studiowała, nie poznała byś Nialla. Gdybyś nie znała Megan, nie przyszła byś na imprezę. Gdybyś nie wylała na mnie drinka, nie poznał bym Ciebie. Gdyby nie Niall, nie było by mnie tu dziś i nie siedzielibyśmy tutaj razem. I Gdyby nie te miejsce i to wszystko- Nie poznał bym Ciebie. - wygłosił swój krótki monolog, dziewczyna się zaśmiała- Coś nie tak?
-Nie, wszystko jest okej. Jesteś strasznie słodki i zabawny- ponownie się zaśmiała, zasłaniając dłonią usta.
- A to źle?
- Skąd. To są cechy jakie kocham u ludzi.
-To znaczy, że można powiedzieć- kiwał głową na boki i dodał- Że już mnie kochasz? – w oczach chłopaka można było wyczytać zachwyt.
- Tak - zaśmiali się oboje donośnie. A cała sytuacja wyszła komicznie z punktu widzenia potencjalnego obserwatora.
- Już Cię lubię.
- A co wcześniej nie lubiłeś?- zmrużyła oczy i skierowała wzrok w stronę chłopaka.
- A skąd- zaprzeczył natychmiast- Od pierwszego wejrzenia, jak Cię zobaczyłem to Cię polubiłem, nie musiałem Cie poznawać, ja po prostu wiedziałem, że jesteś sympatyczna.
Po raz kolejny zawstydził dziewczynę, i jej policzki pokryły się rumieńcem.
- Miło to słyszeć.
- Prawdę. Zawsze miło. – uśmiechnął się.
Chłopak kiwnął do dziewczyny, i wskazał jej miejsce by usiedli. Zasiedli na pomoście. Opuścili nogi swobodnie w dół. Julia lekko zaczęła bujać swoimi nogami, do tyłu i w przód. Opuściła głowę i przyglądała się odbiciom gwiazd w jeziorze.
-Ładnie dziś. - szepnęła Julia, by nie zagłuszać tej wspaniałej ciszy. Podniosła głowę, i spojrzała w niebo- Kocham gwiazdy. Zawsze myślę, jak one tak naprawdę wyglądają z bliska. Zawsze marzyłam o tym by właśnie tak jak teraz, na plaży, czy przy jeziorze, leżeć na trawie i oglądać wschód słońca.
- Da się zrobić- Harry gwałtownie wstał z miejsca, otrzepał tył spodni, po czym rzucił- Zaraz wracam.
Julia zerknęła zdziwiona na chłopaka, i jedynie przytaknęła, po czym się odwróciła z powrotem i ponownie przyglądała się widokowi. Chłopak wrócił tak szybko, że dziewczyna zupełnie nie odczuła jego nieobecności.
- Zapraszam- wysunął dłoń w jej stronę. Ona chwyciła jego dłoń, i wstała z podestu. Harry gestem wskazał dziewczynie kierunek, w którym się udadzą.
- Chłodny wieczór. –odparła drżącym głosem. Skrzyżowała dłonie, i zaczęła ocierać nimi swoje ramiona, próbując się rozgrzać.
Harry bez zastanowienia ściągnął swój sweter, który miał na sobie, pozostając jedynie w koszulce w szaro białe paski z długim rękawem. Podszedł do dziewczyny, i delikatnie nałożył sweter na jej zziębnięte kruche ciało. Odwdzięczyła mu się uśmiechem. On jedynie mrugnął przytakująco oczami.
Bez słów przeszli całą drogę.
- Tutaj.- odparł. Rozłożył koc, który trzymał w dłoni. Zasiadł na trawie, i poklepał miejsce koło siebie.
Dziewczyna stała lekko skołowana. Lecz po chwili zaciskając w dłoniach jego sweter, zasiadła nieśmiało obok niego. Harry zmienił pozycję na leżącą i założył skrzyżowane ręce za głowę.
- O wiele lepiej- mruknął pod nosem. – Teraz to dopiero jest widok.
- Masz zamiar tak do rana?- zapytała, spoglądając na młodzieńca.
- A dlaczego nie? – zapytał, i dodał- No chyba, że nie lubisz mojego towarzystwa? –odchylił głowę do przodu, i uniósł brwi spoglądając na Julię.
- Nie, nie- zaprzeczyła natychmiast- Lubię. Bardzo. To znaczy- zmieszała się -Nie pogardzę. To znaczy, Boże. – uderzyła się w czoło, a lekki plask rozszedł się po okolicy, dając echo.
-Face Palm- chłopak się zaśmiał. Puścił oczko do dziewczyny i kącikami ust się uśmiechnął w jej stronę.
- Przepraszam- mruknęła.
- Za co? Za szczerość? Czy za to, że jesteś taka urocza? – i po raz kolejny ją zawstydził. Był świadom tego, że ją onieśmiela. Jemu to imponowało. Uwielbiał, gdy na jej twarzy pojawiały się dwa rumieńce. A jeszcze bardziej uwielbiał gdy wywoływał je właśnie on. Julię jednak to irytowało.
-Musisz- mruknęła- Musisz mnie zawstydzać?
-Wow. To dopiero szczerość- odparł zdziwiony- Nie robię tego celowo. Naprawdę.
- Yhym. – mruknęła.- Jasne- burknęła tak cicho, aby chłopak nie usłyszał, a następnie zmieniła pozycję na leżącą. Podparła głowę swoimi dłońmi i zwróciła się w kierunku chłopaka – O czym teraz myślisz?
- O tym jaki będzie piękny wschód słońca. A ty?
- A o niczym.
- Jak o niczym?
- Normalnie- wzruszyła ramionami. Próbując wymigać się od odpowiedzi, udała zaobserwowaną widokiem.
- Ale ja jednak po proszę o odpowiedź.
- Myślałam o tym, o czym będziemy rozmawiać.
- A o czym byś chciała?
- Nie wiem.
- Ja bym chciał dowiedzieć się więcej o tobie.
- To więc pytaj.
- Oj chyba nie wiesz co mówisz- chłopak zaśmiał się, lecz od razu bez zastanowienia zadał pytanie- Twoje największe marzenie?
- Paść owce na polu- jej słowa zabrzmiały dość poważnie. Spoglądając na zdziwienie Harrego, pokrótce dodała- Żartowałam.- zaśmiała się donośnie- Największe marzeniem, Hmm- zamyśliła się na chwilę i dodała- Móc zmienić siebie i świat.
- Naprawdę? – zaskoczyła go tą odpowiedzią. – Nie czujesz się dobrze, no powiedźmy ze sobą?
-Chyba nikt się nie czuje dobrze. Przynajmniej mi się tak wydaje.
- Wiesz, chyba masz rację.
- A twoje marzenie?
- Obecne, móc robić to co kocham. – szepnął cicho, obserwując uważnie niebo. – Kolejne pytanie. Niezręczny moment w życiu?
- Chyba to, gdy myślisz, że ktoś na kim ci zależy, też tak czuje, lecz jest dość nie zręcznie gdy dochodzi do konfrontacji i wszystko przewraca się do góry nogami- przemówiła do niego zagmatwanym języki. On zrozumiał każde słowo, potwierdzając jej słowom, przytakiwał delikatnie głową. Po czym Julia zamilkła, i dodała- Ta, miłość - bzdura. – przetarła twarz dłońmi. Potrząsnęła dla oprzytomnienia głową, wzięła głęboki wdech i dodała- Przepraszam. Zanudzam Cię. Chciałeś się dowiedzieć czegoś o mnie, a ja mówię…
Chłopak odchrząknął, i przerwał jej w połowie zdania.
- Czasem warto się wygadać, niż dusić w sobie wszystko. Nawet nie wiesz, ile rzeczy mnie gryzie od środka.
- Na przykład?
- Na przykład, to że jestem daleko od domu, tęsknie za rodziną. Pomimo tego, że mam tutaj chłopców, spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, czasem zbyt wiele. I tak tęsknie, za przyjaciółmi, za tym życiem które kiedyś miałem. – nastała cisza.
-Rozumiem-odparła szeptem Julia.
- Bywają dni, że spakował bym się i rzucił to w cholerę, ale zaraz sobie mówię, przecież tego chciałeś. Takiego życia chciałem, być na scenie, występować, śpiewać, mieć tysiące fanów, ale gdy już to wszystko mam, to mam ochotę choć na jakiś czas móc się wyrwać, i odetchnąć, pożyć jak normalny osobnik.
- Trudno jest od tak przestawić się i wbiec w inny tryb życia- Julia próbując rozgryźć problem towarzysza, dając mu swoje rady – Uwierz, mi też nie było lekko. Z dala od domu, z bratem, duże miasto, zero przyjaciół.
- To tak jak ja.
- No, ale nie mówmy o smutnych rzeczach. Pomówmy o czymś milszym.
- Może taka szybka gra w This Or this? – zaproponował Harry, a jego kąciki zamieniły się w uśmiech. Julia przytaknęła, a chłopak natychmiast rzucił pierwsze pytanie- Zielony czy Niebieski?
-Zielony. Różowy czy pomarańczowy?
- Pomarańczowy. Kawa czy herbata?
-Kawa. Lody Waniliowe czy czekoladowe?
-Waniliowe. A ty?
- Ha, też!- odparła uradowana. – Justin Bieber czy Ed Sheeran?
-Głupie pytanie- burknął Harry- Oczywiście, że Justin … Nie. – zaśmiał się, i dodał- Ed. Niall czy Zayn?
-Oh- westchnęła- Nayn? Ziall?
Oboje wybuchnęli śmiechem. Julia zasłoniła usta dłonią. Próbując opanować śmiech, Harry zmienił pozycję na siedzącą. Przeczesał jednym ruchem swoje loczki. Uśmiechnął się, a Julia znów mogła ujrzeć jego urocze dołeczki.
   Dziewczyna podniosła się z koca. Otrzepała tył spodni, poprawiła sweterek, i podeszła do brzegu jeziora. Bez słów, Harry podszedł i stanął tuż obok niej. Ich łokcie się stykały. Chłopak lekko szturchnął dziewczynę, a ona spojrzała na niego i się uśmiechnęła.
- To miejsce jest niesamowite. Cała okolica jest piękna. – dodała rozmarzona- Chciałabym w takie miejsca przyjeżdżać częściej. Tu mogę się wyciszyć, zażyć świeżego powietrza. W ciszy i spokoju pobyć z własnymi myślami.
- Też to lubią. Tu jest tak cicho, że czasem za bardzo słyszę swoje myśli, ale lubię to, bardzo. Jak będę miał zamiar tu przyjechać, odezwę się, to zabiorę Cię ze sobą, i razem pobędziemy ze swoimi myślami.
Po słowach, Harry uciekł wzrokiem w drugą stronę. Bez słowa, Julia powróciła na koc, zostawiając chłopaka samego. Ułożyła się wygodnie, czekając na wschód słońca.
- Która jest? – mruknęła cicho.
Zerknął na swój zegarek znajdujący się na lewym nadgarstku i odpowiedział.
-Dochodzi już czwarta. Już nie długo.
- Pięknie- po raz kolejny Julia zachwyciła się widokiem. – Już- odparła szeptem do chłopaka, gdy zauważyła pierwsze promienie słońca, odbiegające od ziemi.

Harry zasiadł tuż obok Julii. Dziewczyna usiadła po turecku, i oparła się łokciami o kolana. Gdy ciało Julii zaczęło drżeć, Harry sięgnął po swój sweter, który leżał z boku. Po raz kolejny okrył delikatnie jej ciało, starając się nie oderwać jej od zachwytu w jakim teraz trwała. Jej uśmiech wyrażał, że jest to najpiękniejsza chwila tego wieczoru. A on nie chciał jej tego psuć.
- Pięknie- szepnęła do niego, uśmiechając się kącikami ust. Założyła subtelnie kosmyk włosów za ucho.
Nastała cisza. Jedynie ćwierk ptaków dochodzący z drzew, próbował zagłuszyć milczenie, które teraz trwało.
- Chyba czas na nas?
- Chyba tak, całą noc przegadaliśmy – Harry zerwał się natychmiast na równie nogi. Podał dłoń Julii i pomógł dziewczynie się podnieść.
- Dziękuję- odparła, gdy stała już o własnych siłach. Poprawiła jego sweter, który miała na sobie, i uśmiechnęła się do towarzysza. Harry otrzepał koc, zwinął go w kłębek, i przewiesił przez rękę.

Pośród szumu drzew, w ciszy, powrócili do chatki Harrego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz