poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział 10 "Oh Horan"

    Poranek był chłodny, i wietrzny. Nad cały Londyn nadciągnęły czarne chmury.
Julia przyglądając się sytuacji z za okna, zasiadła na parapecie, skąd uwielbiała obserwować przechodniów. Skuliła nogi do piersi, i nucąc coś pod nosem spoglądała w dół. Delikatne pukanie do drzwi, wytrąciło ją z rytmu. 
- Przepraszam, Mogę? – z za drzwi przez lekką szparę wychyliła się drobnej postury Lauren. 
-Oczywiście, wejdź. –odparła, i zmieniła pozycję na siedzącą. Poklepała miejsce obok siebie, zachęcając dziewczynę, aby przysiadła się do niej. 
Nastała cisza. Próbując zagłuszyć milczenie, Lauren cicho odkaszlnęła. Julia nerwowo założyła kosmyk włosów za ucho.
-Wiesz, Brandon- gdy tylko rozpoczęła Julia przerwała jej w pół słowa.
-Tak wiem. Brandon jest w trudnej sytuacji, stara się jak może, pracuje, ale nie na tym mi zależy. Zależy mi na tym by było jak dawniej, byśmy mogli wygłupiać się i nie martwić o nic, jak kiedyś.
-Słońce, on też tego chce, po tym wszystkim w święta i sama wiesz, zmienił się.
-Wiem. Cieszy mnie to- uśmiechnęła się delikatnie.
- I tego oczekiwałam, gdy zmierzałam do ciebie, by ujrzeć radość i ten twój piękny uśmiech, który pewnie nie każdego chłopaka powala.
-No, akurat chłopaka to chyba żadnego nie powala- burknęła.- Z resztą -machnęła ręką.
  Rozmowa toczyła się przez kolejną godzinę. Za oknem zdążyło się rozpogodzić. Słońce wyjrzało z za chmur, które rozbiegły się w różnych kierunkach. Promienie słońca wpadały do pokoju, rozświetlając całe pomieszczenie. 
Julia zeskoczyła z parapetu, gdy poczuła wibrację w kieszeni. Wysunęła telefon i pierwsze co zawsze robiła, to spojrzała na wyświetlacz. Lauren nie przeszkadzając, opuściła pokój. Nim zniknęła za drzwiami, uśmiechnęła się i ruchem warg dodała "Pogadamy później". 
Julia mrugnięciem powiek, przytaknęła po czym bez zastanowienia odebrała połączenie.
-Niall? Coś się stało, że dzwonisz do mnie? [..] Aha. Wiesz w sumie to – rozejrzała się po pokoju, błądząc wzrokiem po szafkach, i półkach. Zrezygnowana brakiem wymówki, od wykręcenia się od spotkania z chłopakami na ich próbie, odparła wzdychając- Oj wiesz, muszę zrobić.. […] Nie,nie wykręcam się [..] Dobrze, wpadnę na chwilę, ale pod budynek. Pogadamy co? […] Za pół godziny? No dobrze, to gdzie to jest? […] Ta też cię uwielbiam. Spadaj- zakończyła ciepłym akcentem rozmowę, rozłączając się w pół zdania. 
Julia wsunęła z powrotem telefon do kieszeni spodni. Rozejrzała się po pokoju. Na krześle zobaczyła swój granatowy sweterek. Zarzuciła go na siebie. Przewiesiła przez ramię swoją małą brązową torebkę, i wyszła z pokoju, pozostawiając za sobą jedynie woń perfum. 
Stojąc tuż przed prostokątnym do podłogi lustrze w holu, poprawiła przed wyjściem włosy. Pochwyciła swoje klucze z komody, krzycząc, że wychodzi. Lauren wychylając się z kuchni, nie zdążyła wydusić ani słowa, a drzwi za Julią się zatrzasnęły. 
      Mijając ostatni zakręt, Julia ujrzała grupkę ludzi tuż przed bocznym wejściem do budynku. Na widok nie spodziewanych dla niej gości, chciała zawrócić. Grymas na jej twarzy wyrażał jej nie zadowolenie z sytuacji. W głowie tylko pytała siebie- Iść, czy nie iść? - Przystanęła na chwilę, po czym ruszyła dalej przed siebie. 
Pogoda, wysoka temperatura, i promienie słoneczne były poza granicami aury zimowej. Powietrze było duszące, co sprawiało, że zanosiło się na burzę. 
Julia naciągnęła w sweterku rękawy po łokcie. Chcą już chwytać za telefon, usłyszała głos Nialla dobiegający z za tłumu.
-Julka- zaćwierkał radośnie blond włosy chłopaczek, skracając uroczo jej imię w języku polskim. Ucałował dziewczynę w policzek i obdarował ją promiennym uśmiechem. 
-Niall. Witaj- odparła na entuzjastyczne powitanie z jego strony. 
Stojąc plecami do frontowych drzwi, Julia nie zauważyła skrywającego się za nią Zayna. Chłopak zaszedł ją od tyłu, i lekko klepnął po plecach.
- Cześć.
-Ah cześć- wzdrygła się lekko. Odwróciła się w stronę chłopaka i wskazując na niego placem dodała żartobliwie- Czekaj, yyy ten no Zenek? Nie, yyy Henry? –kiwający przecząco głową Zayn, czekał aż Julia przestanie sobie z niego żartować- Oj no przecież wiem, Zayn. 
-Bravo- zaklaskał Harry, który stał w progu drzwi. –Cześć- rzucił z uśmiechem, nim duży tłum fanek obszedł go z każdej strony.

    Stojący z boku Zayn, zaciągał się po raz kolejny papierosem, a Niall wraz z Harrym zasiedli na murku, z towarzyszącymi im fanami.
 Julia nie chcąc przeszkadzać, i czując się trochę obco, odsunęła się na bok. Nerwowo przegryzając paznokcie przyglądała się pełna podziwu dla chłopców, za ich cierpliwość i życzliwość dla fanów.
Po dłuższej chwili pod budynkiem pozostało już nie wiele niż pięcioro fanów. Niall zamachał do Julii, i zawołał  by z nimi zasiadła. 
  Dziewczyna przez chwilę, kręciła przecząco głową, ale pełen uporu Niall, nie dawał za wygraną i Julia zasiadła pomiędzy chłopcami.
Niall odchrząknął cicho, zasłaniając usta dłonią i puknął dziewczynę lekko z bara. Uśmiechnął się znacząco i uniósł brwi do góry. 
-To co mi tam powiesz ciekawego? Co  u ciebie?
-Ok- odparła.
   Nieśmiało założyła kosmyk włosów za ucho. Nim zdążyła wydusił po raz kolejny jedno sylabowe słowo, telefon Nialla rozdzwonił się po całej ulicy. 
Chłopak gwałtownie wstał z miejsca, po czym zmierzając do budynku odebrał połączenie.
Pozostawiona Julia, uśmiechała się nieśmiało, i rozglądając się do około, próbowała nie przeszkadzać nikomu.
Gdy grupka fanów oddaliła się w cień, Harry skierował swoją całą uwagę na Julię.
Zwisające w dół nogi Julii, lekko bujały się w przód.
Oboje obdarowali się wzajemnie szczerym uśmiechem. Temperatura, która była wyczuwalna pomiędzy tymi dwojga zdecydowanie wychodziła po za normy. 
Spoglądali na siebie przez kilka sekund w milczeniu. Harry, próbując wydusić z siebie słowo, został zagłuszony przez wychylającego się z za drzwi jednego z menagerów. 
-Chłoptasiu na próbę, koniec przerwy- rzucił pogardliwie, po czym skinął znacząco do Zayana, co znaczyło, że to tyczy się jego również. 
-Zaraz- odkrzyknął również przyjaźnie.
-Pospiesz się Harry- poganił go Zayn. Chłopak ostatni raz zaciągnął się tytoniem , po czym rzucił nie do pałek do papierośnicy tuż przed wejściem.- Do zobaczenia Julia- krzyknął do dziewczyna, która odwzajemniła mu się jedynie uśmiechem. 
Harry chwycił dłoń Julii, otworzył mazak, który leżał na murku, i zaczął malować coś na nadgarstku dziewczyny.
Julia jedynie czując łoskot, chichotała pod nosem. 
Harry zamknął mazak. Spojrzał na Julię bez słowa, a ona uśmiechnęła się do niego. On jedynie położył dłoń na jej kolanie, a następnie wstał. Ostrzepł mimochodem tył spodni.
-Na razie. Muszę lecieć- pożegnał się w biegu. Odwrócił się tuż przed wejściem. Ze wskazującego i małego palca zrobił słuchawkę telefonu- Odezwij się- krzyknął nim drzwi budynku zatrzasnęły się za nim.
Kąciki ust Julii z chwilą ujęły się w uśmiech, gdy ujrzała na zewnętrznej stronie pięknie namalowanego motylka.
Odwracając dłoń, ujrzała na nadgarstku napisane kilka cyfr. Zmrużyła oczy i przyjrzała się im uważnie, po czym cicho odczytała ciąg liczb. 
- 657 5753 564 Call me maybe- policzki lekko przybrały rumieńca, komponując się nieziemsko z jej uśmiechem, i cichym chichotem. 
Zsunęła gwałtownie rękaw sweterka w dół, przysłaniając ślad po Harrym. 
Zbierała się by już wstać, gdy nie spodziewanie zasiadł obok niej Niall. Dziewczyna spojrzała na chłopaka pełna zaskoczenia. Lekko przechylając głowę, i mrużąc oczy przyglądała się blondynowi, który próbował złapać powietrze w płuca. 
- No co?- rzucił, uśmiechając się. Wziął głęboki w dech i dodał- Mam jakieś trzy minuty nim się zorientują, że kogoś im brakuje, czyli mnie- uśmiechnął się szyderczo.
-Oh Horan- Julia pokręciła głową.
Zachichotali oboje radośnie.
-Mama, to znaczy ja, mama i tak dalej. Chcieliśmy Cię zaprosić na dzisiejszy czwartkowy obiad? Wpadniesz?
-Oczywiście. Do twojej mamy kuchni zawsze. Do dziś czuję smak, zapach tego jej przepysznego sernika ze świąt.
- To świetnie, ucieszy się. Wpadnij tak około szóstej, co?- zapytał, po czym uniósł się ku górze. –Tylko bądź-zmierzając w stronę drzwi, bujał się na boki. Złapał za klamkę i dodał odwracając się w jej kierunku – Idę, bo chyba już się zjażyli, że mnie nie ma.
-Idź, idź.
Julia zaśmiała się, przysłaniając usta dłonią. Pomachała chłopakowi na koniec, nim zniknął jej z pola widzenia.  Zebrała się, i zdążyła odejść nie wielki dystans od studia, gdy otrzymała wiadomość sms: „Uff, Nie zauważyli, Hah x”
-Oh Horan- westchnęła Julia, a następnie zaczęła chichotać pod nosem.

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział. (http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aw, ale slodko!:) Czekam na nastepny:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski < 3 Fajnie piszesz ^^ Zapraszam do mn ;) http://wearethesame1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie! Geniale! Inaczej się tego nie da opisać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz szczęścię, że doczekałam się ponownie relacji Julia-Harry, gdyż już miałam narzekać pod ostatnim postem na ich brak :D Coś się między nimi święci, choć to zdecydowanie o wiele więcej niż ,,coś''. Niall jest tak uroczy, że mam ochotę go przytulić, gdy tak czytam (chyba mi powoli odbija..). W każdym bądź razie rozdział jest świetny i czekam na następny :)
    Pozdrawiam! x
    [likethewind; give-me-the-chance; illusory-hopes]

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej czy to jest dziwne, że ja sie gubię w imionach? ;p
    Ale i tak uwielbiam ;*

    ps Już 3-ci raz wpisuje ten durny kod ahsdfjdsgf ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słońce, to nie jest dziwne, Ja czasem gdy czytam inne opo, też się gubię :D xx
    ER

    OdpowiedzUsuń