piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział 11 "Lazania, ciastka, i sms"


    Chłodny wieczór, bezchmurne niebo. Uliczkami Londynu pospiesznie zmierzała Julia do swojego celu- domu państwa Horan. Nie zerkając na zegar, czuła, że jest spóźniona. Było jej wstyd, bo nie akceptowała spóźnialstwa, i go nie znosiła, ale czasem i jej samej zdarzało się nie dojść na czas. 
Zdyszana, głęboko oddychała. Zbliżając się do drzwi, poprawiła jeszcze raz swój szary sweterek. Zastukała kilka razy w drzwi, a po chwili w progu mieszkania pojawiła się uśmiechnięta radośnie pani domu w zielonym fartuszku.
-Dzień dobry Pani Aniu- przekraczając próg, sciągnęła z szyi przewieszoną brązową apaszkę, która idealnie komponowała się z jej szarym sweterkiem, i malinowym topem pod spodem.
-Witaj. Miło Cię znów widzieć- ucałowała po dwa razy każdy policzek Julii, po czym opuszkiem palców, ścierała pozostawioną szminkę na jej skórze.
Była to kobieta nie zwykle ciepła. Julia czuła się w ich domu jak u siebie. Drobnej postury Anna, tryskała niesamowitą energią. Gdy się uśmiechała jej zielone oczy, świeciły niczym latarnia w ciemną noc, oświetlając pól dzielnic. A jej blond włosy sprawiały, że wyglądała o wiele młodziej. 
-Hej, dobrze, że jesteś- zawołał Nial, zbiegając po schodach. Zatrzymał się tuż przed dziewczyną i nie mrugając oczyma, patrzył uważnie na nią.
-Ej, Hej, brudna jestem czy co, że się tak gapisz na mnie?- Julia w panice, zaczęła palcami przecierać swoją skórę w okolicach ust, i policzków. Nerwowo rozbiegując wzrok po mieszkaniu szukała lustra.
-Oj nie.
-To co tak się patrzysz? - prychnęła.
-Chodź, kogoś poznasz- chwycił jej dłoń, i ruszyli wzdłuż korytarza.
  Mieszkanie Państwa Horan całe było pokryte z drewna. Drewniane panele były od lat,i dodawały mieszkaniu pewnej aury. Na ścianach wisiało mnóstwo zdjęć w ramkach.
Nie było momentu by Julia nie spróbowała przystanąć na chwilę, i oglądać młodego Nialla na zdjęciach, chichocząc przy tym pod nosem.
  W kuchni panowała czystość, i niesamowity ład, jak i w całym domu. Tuż po lewej stronie przy oknie stał drewniany stół, a wokoło niego sześć krzeseł z bukowego drewna. Wszystkie szafki  i blaty znajdywały się w jednym ciągu, od okna do drugiego końca, gdzie stała szara lodówka.
Pomieszczenie było małe, lecz bardzo przytulne. Wszędzie rozchodził się zapach potrawy, którą przyrządzała Anna.
-To jest Liam, mój przyjaciel, i członek zespołu.- Niall, gestem dłoni przedstawił Julii nowego towarzysza.
Chłopak wysunął dłoń w kierunku Julli.
Był wysokim, krótko ściętym ciemny blondynem. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Tryskał optymizmem i szczęściem, czego nie dało się ukryć.  
Dobrze zbudowany i wysportowany młodzieniec, uśmiechnął się ponownie do Julii.
-Hej, miło mi- wydusiła w końcu z siebie Julia.
Uścisnęła dłoń Liama, po czym wszyscy zasiedli do stołu na wyraźną prośbę Anny.
- A gdzie Estera, kochanie?- Anna podeszła do syna, i ułożyła swoje dłonie na jego drobnych lecz silnych ramionach. 
Chłopak wychylił głowę do tyłu, i zmierzył mamę wzrokiem.
-Mówiłem Ci, że nie mogła przyjść  - odparł przez zaciśnięte zęby.
- A tak, wspominała, że odwiedziła ją ciocia z Włoch, bodajże- wtrąciła się w dyskusję Julia. Swoje splecione dłonie ułożyła na stole, i bacznie przyglądała się Annie, która stała przy aneksie kuchennym.
-Pomogę Pani- zerwała się z krzesełka, i podeszła do kobiety.
-Nie trzeba, skarbie- zaprotestowała ciepłym głosem.
-Ale proszę.-Julia uparcie trwała przy swoim, stojąc tuż przy Annie.
-No dobrze- westchnęła- Weź te talerze, i sztućce, i rozłóż na stole- dodała wskazując dłonią stos nauczyć, znajdujących się na blacie. 
-Pięć?- zapytała zaskoczona, rozkładając naczynia na stole. 
- No tak- mrugnął oczami Niall, uśmiechając się przy tym. – Zayn do nas dołączy. O chyba już jest.
-Aha.- Julia zająkła się, po czym powróciła do swojej poprzedniej czynności.
Gdy rozłożyła wszystkie naczynia, i ustawiła dzbanek z sokiem, zasiadła na swoim miejscu przy stole.
- Dzień dobry, pani Aniu, Pani Lazanie czuć już trzy ulice stąd- zawitał radośnie Zayn z progu. – Cześć.
-Witaj Zayanie, miło to słyszeć.
- Cześć- zawołał Liam, ściskając po męsku przyjaciela.
-Cześć- dodała nieśmiało Julia.
-O Julia, Witaj. – podszedł do dziewczyny, i nachylając się ucałował ją w policzek. – Dawno Cię nie widziałem.
-Oj tak strasznie, parę godzin temu.
Zaśmiali się oboje, wymieniając spojrzenia.
-Siadaj, kochany, siadaj- Anna, wskazała Zayanowi wolne miejsce na krześle.

Zapach lazani rozchodził się już po całej kuchni, i nie tylko.Wszyscy cierpliwie oczekując na danie pani domu, rozmawiali między sobą. 
- Smacznego – odparła Anna, stawiając pełne lazani, prostokątne żaroodporne naczynie na korkowej tacce. 
-Pyszne- odparł Zayn tuż po pierwszym kęsie.
-Bardzo pyszne- zawtórowała mu Julia po przez pełne usta. – A Harry to gdzie wam się zapodział?
- Z pełnymi ustami się nie mówi- skarcił ją Zayn.
-A co tak się pytasz?- zapyta po przez śmiech Niall, po czym Zayn przytaknął mu skinieniem głowy.
-No właśnie.
-Odwiedziła go rodzina. Choć  chciał dołączyć do nas, to nie mógł przybyć. Prosił bym wszystkich w jego imieniu przeprosił.- odpowiedział grzecznie Liam, jako jedyny zachowując kulturalną postawę w tej sytuacji.
-Aha, dziękuję- podziękowała mu ciepłym uśmiechem, a następnie Nialla i Zayna, podsumowała jednym słowem- Idioci- wytykaj język każdemu z osobna.

    Wylegując się do góry brzuchem, Zayn zajmował całą kanapę w salonie. Julia wraz z Liamem zajmując drugą kanapę, rozmawiali ze sobą jak by się znali od lat. Żartując, i śmiejąc się.
Zayn kokieteryjnie palcami zaczepiał Julię. Dziewczyna odwzajemniała się mu jedynie uśmiechem. 
- O uwaga, Horan nadszedł z deserem- zakomunikował Zayn, zmieniając w trakcie pozycję na siedząca. 
- Nie łudź się, pewnie po drodze z kuchni już wszystko zjadł- zażartował Liam.
Całe towarzystwo wybuchło śmiechem.
- Uważaj co mówisz Payne-wskazującym palcem w wolnej dłoni, Niall pogroził przyjacielowi.
- Lepiej mów co masz- wtrąciła Julia. Wstała z kanapy i podeszła do chłopaka, i zajrzała w talerz, który trzymał w dłoni. – Aj- zapiszczała- Ciasteczka, to te ciasteczka, te pyszne. – chwyciła dwa ciastka z  talerza, i nadgryzła jedno- Kocham domowej roboty ciastka- dodała z pełną buzią i zasiadła z powrotem na kanapie, tym razem zajmując miejsce obok Zayana.
Wsuwając kolejne ciastko wyciągnęła swój telefon z kieszeni, i zaczeła pisać wiadomość.
„Zgadnij kim jestem? Zgadnij gdzie jestem? Ah właśnie zajadam pyszne czekoladowe ciastka roboty pani Horan, yummy:P Jula.”
Odłożyła telefon na stolik, i sięgnęła po jeszcze jedno ciastko z talerzyka. Ku jej zdziwieniu, talerzyk był pełny, jak by jego stan się nie zmienił.
-Nie jedliście, że ich tyle? – zapytała, wskazując gestem ręki talerz.
-Niall przyniósł dostawę- odpowiedział Zayn, przerzucając ostatnie kęsy.
-Aha- pokręciła głową z politowanie, po czym zajadała się już kolejnym ciastkiem roboty Pani domu.

Julia nie spodziewając się tak szybkiej odpowiedzi, chwyciła zaskoczona telefon z blatu stolika i odczytała w myślach wiadomość.
„Zgarnij kilka dla mnie. Ps. Myślałem, że już się nie odezwiesz. Ps1. Miło. Ps2. Plis weź ciasteczka, uwielbiam je. Ps3. Pania Anna pyszne ciastka robi. Ps4 Nawet lepsze od mojej mamy, ale nie mów nikomu. Ps5. Błagam pamiętaj o ciastkach! X”
Julia zachichotała cicho pod nosem, co nie umknęło uwadze chłopców.
-Co?- spytała, lekko wzruszając ramionami.
Chłopcy pokręcili jedynie głowami, a Julia powróciła do odpisywania na wiadomość.
„ Chyba lubisz Peesować? Hah. Wezmę o ile chłopcy nie zjedzą, a wręcz zeżrą wszystkich. A i szkoda, że cię tu nie ma.”
„Też żałuję. Ej to im nie pozwól, bydło jedno. Ja chcę Ciaaastka!”
Julię tak wciągnęła rozmowa z Harrym przez smsy, że zupełnie nie brała udziału w durnych zabawach przyjaciół. Oczekiwała i bacznie obserowała telefon, by nie przegapić przyjścia nowej wiadomości.
Po zakończeniu kilku wymiennych smsów, ułożyła się wygodnie na kanapie. Trzymając w dłoni telefon, oparła swobodnie głowę o ramie Zayna.
- Co czuby?- zaśmiała się radośnie.
- Nic czubie- Zayn przeczochrał jej kasztanowe włosy i wplótł w nie swoją dłoń. Lekko głaszcząc włosy dziewczyny, spoglądali na siebie i rozmawiali.
-Niall mówił ci, że robimy sylwestra?
-Nie, nic nie wspominał.
-No to już wiesz. Czuj się zaproszona. Wraz z chłopakami robimy małą imprezę w naszym apartamencie, a tak dokładniej to Harry i jego znajomy.
-Yhymm- zająkła się trochę- Nie mogę się tak wpraszać.
-Oj daj spokój- machnął ręką, przez co nie chcący pociągnął Julię za włosy.- Przepraszam-dodał.
-Spoko.
-Oj musisz być- kontynuował Zayn.
-Ale to Harrego impreza- zająkła się i nieśmiało dodała – Nie, nie mogę. 
-Daj spokój, mówię. Pokój Harrego, impreza wszystkich. Idziesz i bez gadania moja droga.
-No właśnie, idziesz, ale zaraz gdzie?- zamieszał się Niall.
Stojąc w progu salonu, zmrużył oczy i zaczął drapać się po swojej platynowej głowie.

4 komentarze:

  1. Wow, podoba mi się^^ Jestem uzależniona od twojego stylu pisania, ahaha:D Uwielbiaaam tooo! Zayn jest słodki wraz z Harrym i wgl Niall:D Czekam na następny:D

    OdpowiedzUsuń
  2. To z kim ona w końcu kręci ? ;p Bo się gubię, serio się gubię Pyszczku ;p
    Mówiłam I'm stupid ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz. Uwielbiam twojego bloga . Czekam na next :-)
    @dominikaahearts

    OdpowiedzUsuń
  4. JEJU, zarywam nockę, żeby przeczytać od 1 rozdziału te opowiadanie *_* opisałaś chłopców tak pięknie, że z pewnością mogliby być moimmi najlepszymi przyjaciółmi bez większego poznania ich. ♥ aaaah. czekam na informowanie mnie o nn, na gg lub tt - dla mnie obojętnie. :)

    tylko błagam Cię o jedno: koniecznie kontynuuj to opowiadanie, jest tak świetne, że żałuję, że nie ma jeszcze dalszych rozdziałów. ale no cóż, poczekam. xxx
    ~Zayneatme

    OdpowiedzUsuń